Nowe Podkarpacie

Reklama

Zdrowa żywność na święta

Zdrowa żywność na święta

Dobra zmiana (?) w szpitalu

Karuzela wokół stanowiska dyrektora w Wojewódzkim Szpitalu Podkarpackim w Krośnie znów zos...

Dar dla dzieci od króla

BRZOZÓW. Bożena i Andrzej Bieńczakowie od 15 lat prowadzą w Brzozowie Fundację Pomocy Dzie...

Będą rodzić na wyjeździe

Z dyrektorem SP ZOZ Henrykiem Przybycieniem o perspektywach i problemach sanockiego sz...

Oddali hołd marszałkowi

JASZCZEW/LITWA. Harcerze z 19. Drużyny Harcerskiej „Invictus” z Jaszczwi, której bohater...

Przywróćmy pamięć o bohaterach

Z Wiesławem Hapem, prezesem Stowarzyszenia Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego, rozmaw...

Walczyli o rekord Guinnessa

KROSNO. Krośnieńska „piętnastka” to jedna ze 109 szkół podstawowych w Polsce, w których ...

PLAJA świętuje 10-lecie twórczości

JASŁO. Wystawa grupy jasielskich artystów PLAJA już otwarta!

Zimny prysznic Rosy

KOSZYKÓWKA. PLK Nieudany debiut Kamila Piechuckiego w roli pierwszego trenera Miasta Szkł...

Zwycięstwo po twardej walce

SIATKÓWKA. I LIGA MĘŻCZYZN - Ani przez chwilę nie przyszło zwątpienie, że możemy przegrać...

Karpaty Krosno bez Adama Fedoruka

PIŁKA NOŻNA Karpaty Krosno bez Adama Fedoruka

„Niedźwiadki” najlepsze w kraju

HOKEJ. Nieoficjalne mistrzostwo Polski żaków młodszych z Sanoka „Niedźwiadki” najlepsze w...

Dobra inauguracja narciarek Halicza Ustrzyki

BIEGI NARCIARSKIE. Puchar Ptaszkowej Dobra inauguracja narciarek Halicza Ustrzyki ...

  • Zdrowa żywność na święta

    środa, 13 grudnia 2017 06:00
  • Dobra zmiana (?) w szpitalu

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • Dar dla dzieci od króla

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • Będą rodzić na wyjeździe

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • Oddali hołd marszałkowi

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • Przywróćmy pamięć o bohaterach

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • Walczyli o rekord Guinnessa

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • PLAJA świętuje 10-lecie twórczości

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • Zimny prysznic Rosy

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • Zwycięstwo po twardej walce

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • Karpaty Krosno bez Adama Fedoruka

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • „Niedźwiadki” najlepsze w kraju

    środa, 13 grudnia 2017 04:00
  • Dobra inauguracja narciarek Halicza Ustrzyki

    środa, 13 grudnia 2017 04:00

Antoni Bąk

Pomnik pomników

Email

Jesteśmy narodem uwielbiającym stawianie pomników. Przyczyny tej pomnikomanii nie są znane, najwyraźniej tkwią w naszych genach. Z genami nie da się walczyć, więc trzeba się pogodzić z ich nakazami. Szczególny rozkwit pomnikowej twórczości wiąże się z osobą papieża Jana Pawła II. Ku jego czci wzniesiono w Polsce kilkaset obelisków, posągów, popiersi i monumentów, a z okazji beatyfikacji przybędzie ich zapewne drugie tyle. To nic, że Ojciec Święty nie życzył sobie masowych upamiętnień, wola narodu okazała się silniejsza. W efekcie w krajobrazie miast i wsi pojawiły się twory, z których tylko niewielka część zasługuje na miano pomników. Cała reszta to bezgustowne, pozbawione jakichkolwiek walorów artystycznych „dzieła", w istocie urągające pamięci tego wielkiego człowieka. Domorośli twórcy realiści wykonali setki podobizn papieża, ocierających się bardziej o karykatury niż rzeczywisty jego wygląd. Zamiast skłaniać do refleksji, zadumy, modlitwy, wywołują szok, budzą dalekie od religijnych skojarzenia.

Media donoszą o kolejnej fali zamówień na papieskie pomniki i inne pamiątki. Produkuje się je taśmowo, na poziomie jarmarcznym i nikt nie panuje nad tym procederem. Liczy się tylko kasa, a zarobić na papieżu można naprawdę dużo. Podobnie jak na ofiarach katastrofy smoleńskiej. Poświęcone im pomniki, obeliski i tablice mają być przejawem pamięci i patriotyzmu, a stają się elementem trwającej nieprzerwanie walki politycznej. Ci, którzy zginęli pod Smoleńskiem nie chcieliby z pewnością tego rodzaju upamiętnienia ale przecież protestować nie mogą, więc bierzmy się za budowę pomników, najlepiej jak najszybciej, koniecznie przed wyborami. Parę wolnych miejsc na cokoły jeszcze się znajdzie.

Zajmujemy pierwsze miejsce w Europie pod względem liczby pomników „na głowę" mieszkańca. Inne nacje są bardziej wstrzemięźliwe i rozsądne. W angielskim mieście Canterbury, słynnym ze wspaniałej katedry, na niewielkim rynku stoi parometrowy obelisk, wzniesiony z okazji zwycięstwa admirała Nelsona pod Trafalgar. Po nim były inne, ważne dla Anglii wydarzenia i dwie światowe wojny. Nowych pomników jednak nie budowano lecz na obelisku pojawiały się kolejne tablice pamięci, a jeszcze pozostało miejsce na następne. Ten widok natchnął mnie myślą odkrywczą. Powinniśmy zbudować w stolicy, może na Placu Defilad, pomnik pomników z dużą powierzchnią na zawieszanie tablic upamiętniających ludzi, historyczne wydarzenia, zwycięstwa, a przede wszystkim klęski, bo właśnie rocznice narodowych tragedii obchodzimy ze szczególnym upodobaniem. Pomnik pomników wygasi kłótnie i swary, zatrze polityczne podziały i wskaże nam drogę ku świetlanej przyszłości. O oszczędności pieniędzy i materiałów nie wspomnę.

Ekologiem być

Email

W Singapurze, za wyrzucenie na ulicę niedopałka papierosa czy skrawka papieru, płaci się mandat o równowartości 300 dolarów. Surowe kary za zaśmiecanie otoczenia grożą w wielu krajach i nie tylko grożą ale są bezwzględnie egzekwowane. Płacą je głównie obcokrajowcy, np. Polacy, bo tubylców uczy się, niemal od kołyski, porządku i troski o środowisko naturalne, zaś efekty tej nauki są widoczne na każdym kroku.

W Polsce mamy bardzo prężny i rozbudowany ruch ekologiczny, trudno zliczyć wszystkie organizacje, które w tej sferze działają. Słyszymy jednak o nich prawie wyłącznie przy okazji głośnych protestów, a to przeciwko budowie autostrady, obwodnicy jakiegoś miasta, zapory na rzece, obiektów rekreacyjnych, wałów ochronnych, regulacji potoków, to znów podczas corocznych akcji „sprzątania świata". Ekolodzy, niezależnie od szlachetnych intencji, często uniemożliwiają realizację ważnych dla społeczeństwa inwestycji, ponieważ nie uznają żadnych kompromisów i nie widzą możliwości godzenia interesów natury z z interesami ludzi. W swych poglądach są ortodoksyjni do granic absurdu.

A tymczasem na ich oczach i przy dość biernej postawie trwa zaśmiecanie naszego kraju. Z nastaniem wiosny zaczynają się generalne porządki w domach i obejściach. Zużyte sprzęty, pralki, telewizory, lodówki, meble, stare łachy, papier, szkło, plastik, żelazo pakuje się do przyczep, samochodów, pojazdów konnych i tych, napędzanych siłą mięśni, następnie wywozi do najbliższego lasu. Powstają tam ogromne, „dzikie" wysypiska, a latem rozkładające się szczątki organiczne cuchną na całą okolicę i skutecznie zabijają życie biologiczne w leśnych stawach, strumykach i poszyciu. Potem organizuje się wielkie, jednorazowe sprzątanie i dzielna młodzież stara się usunąć skutki działań dorosłych. Efekty wychowawcze i pedagogiczne tych akcji są nadzwyczaj wątpliwe.

Byłoby dobrze, gdyby przynajmniej część energii ekologów została skierowana nie „w gwizdek" ale na uczenie dzieci i młodzieży właściwego traktowania środowiska naturalnego. I nie poprzez wydawanie bzdurnych ulotek, również trafiających na śmietniska ale pokazywanie na konkretnych przykładach, skutków niefrasobliwości ludzi, dla których las jest po to, żeby go wyciąć a rzeka służy do spuszczania ścieków.

A przy okazji warto zaapelować do policji, żeby wykazała większy zapał w ściganiu i karaniu „śmieciarzy". Łatwo jest „przyłożyć" mandat kierowcy za przekroczenie prędkości czy brak żarówki, trudniej przyłapać na gorącym uczynku osobnika wiozącego śmieci do lasu. Ale próbować trzeba.

Poszła Karolinka

Email

Nie jestem Ślązakiem, choć wychowałem się na Górnym Śląsku, nauczyłem śląskiej mowy i poznałem śląskie obyczaje. Swoją śląskość" zawdzięczam" wysiedleniu moich rodziców ze Lwowa, a pośrednio decyzjom tzw. Wielkiej Trójki, wprowadzającym nowy podział Europy. Obecnie nie mieszkam na Śląsku tylko w Krośnie ale ciągnie mnie do miejsc i ludzi mojej młodości, toteż jeśli tylko jest okazja, jadę tam z radością i wzruszeniem.

Mam w pamięci nie tylko śląskie pejzaże ale przede wszystkim pracowitych i uczciwych mieszkańców tej ziemi, walczących z niebywałą odwagą i determinacją w powstaniach przeciwko Niemcom. Pamiętam teksty i melodie powstańczych piosenek i opowieści ludzi, którzy sprawili, że Śląsk wrócił do Polski, mimo że polskie władze, pochłonięte walką o Kresy, za wiele w tym nie pomogły. W czasie okupacji byłych powstańców dotknęły represje. Wielu zakończyło swoje życie w obozach koncentracyjnych i hitlerowskich więzieniach. Młodzi Ślązacy wcielani byli siłą do Wehrmachtu. Takie były skutki patriotycznych postaw mieszkańców Śląska. Z lat dzieciństwa dobrze pamiętam z jaką ulgą i nadzieją przyjmowali wysiedlenia ostatnich Niemców. Do końca nie wierzyli, że to już naprawdę i na zawsze Polska. Ale też pamiętam słowa wysiedlanych, zapowiadających, że tu jeszcze wrócą oraz zdecydowane reakcje Ślązaków wyrażane w słowach nie nadających się do przytoczenia..

Śląsk to rzeczywiście czarna perła w naszej, trochę sfatygowanej koronie, zaś śląskość to piękna gwara, swoista kultura, specyficzny stosunek do życia, przywiązanie do tradycji rodzinnych i pewna, podkreślana na każdym kroku odrębność, która traktować należy z szacunkiem. Ślązak jest Polakiem, reprezentuje jednak, łatwą do identyfikacji, grupę etnograficzną. Podobnie jak Kaszub, Mazur czy Łemko. W wielokulturowości Polski tkwiła zawsze jej siła, teraz jednak okazuje się, że niektórzy politycy, owładnięci obsesją antyniemiecką, traktują autonomiczne cechy Ślązaków jako „zakamuflowaną niemieckość"

Tej głupoty i ignorancji nie da się skomentować, można tylko zachęcać" partyjnych mędrców" do pilnej nauki historii i poznawania Śląska, nie tylko przy okazji politycznych wieców ale Śląska prawdziwego, gdzie ceni się pracę, rodzinę, tradycję, a nade wszystko - rozum. Obrażanie Ślązaków to wątpliwy sposób na pozyskanie głosów wyborców.

Polityka w czepku

Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Z ust pewnej, całkiem niczego, pielęgniarki występującej w telewizji usłyszałem, że demokracja polega na tym, iż rację ma większość. To ciekawa teoria, choć nie nowa, gdyż już kiedyś obowiązywała, ale się nie sprawdziła, niestety. Owa „większość" reprezentowana przez aktywistki związku zawodowego, nie walczy o podwyżki ani lepsze warunki pracy, co w naszej rzeczywistości samo w sobie jest niezwykłe. Walczy natomiast, z podziwu godną determinacją, żeby „mniejszość" nie była zatrudniana tak jak sama chce, czyli na umowach cywilno-prawnych. Interesujące jest, że „mniejszości" nikt się o zdanie nie pytał, a demokracja "większości" przypomina raczej dyktat.

Troska o to, by pielęgniarki, te nie z etatów, nie były nadmiernie eksploatowane, co źle się może odbić na pacjentach, brzmi nieco fałszywie. Ale już zupełnie chybione jest twierdzenie, jakoby Trybunał Konstytucyjny, kwestionujący zakaz zatrudniania pielęgniarek na umowy, w istocie nie dotyczył tego środowiska. Taka interpretacja rodzić może daleko idące konsekwencje. Sąd wyda wyrok, a ja stwierdzę, że mnie to nie dotyczy, ponieważ jego sentencja nie jest zgodna z moimi interesami.

Dopóki pielęgniarki upominały się „o swoje" towarzyszyło im społeczne poparcie. Teraz jednak ich związek kwestionuje zasady zawarte w konstytucji i, jak twierdzi, jest gotów do rozmów ze „stroną rządową". I w ten oto sposób polityka wyszła z salonów trafiając na sale szpitalne. Tylko patrzeć, a powstanie nowa partia „Pacjent Jest Najważniejszy". Jak widać, nowe siły dochodzą do głosu. Pod gustownymi czepkami kiełkują zupełnie nieznane i odkrywcze pomysły.

Strona 26 z 26

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Imię
Email:
Temat
Wiadomość

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS