Nowe Podkarpacie

Reklama
Reklama

Liderzy lokalnych samorządów

RZESZÓW. XVIII edycja Podkarpackiej Nagrody Samorządowej

Oblał matkę benzyną i podpalił dom

KORCZYNA. Do 10 lat pozbawienia wolności grozi Waldemarowi H. 48-letni mężczyzna podpalił ...

Nowy film Jana Komasy

JAŚLISKA/KARLIKÓW. Około 80 proc. zdjęć do najnowszego filmu Jana Komasy, o roboczym tyt...

Dzień z życia biskupa

JASŁO. 100 lat temu, 1 lutego 1918 roku, urodził się arcybiskup Ignacy Tokarczuk. 20 lat t...

Szkot, który stał się zasłużonym krośnianinem...

KROSNO. 400. rocznica przybycia Wojciecha Portiusa do miasta

Nowy „plac z kotwicą”

JASŁO. Mieszkańcy zaprojektowali

Podtrzymany wyrok za dźgnięcie nożem

MIĘDZYBRODZIE/RZESZÓW. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie podtrzymał wyrok Sądu Okręgowego w Krośn...

Porządki na starej nekropolii

Krosno. Uczniowie "budowlanki" porządkowali nagrobki

To już koniec. Smutne pożegnanie z ligą

PIŁKA NOŻNA. III LIGA - GRUPA IV To już koniec. Smutne pożegnanie z ligą

Historyczny awans

TENIS STOŁOWY. Baraże o awans do ekstraklasy kobiet Historyczny awans

Maria Łętkowska mistrzynią Polski

JUDO. Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w Pile Maria Łętkowska mistrzynią Polski

Mariusz Niedbalski nowym trenerem Miasta Szkła Krosno

KOSZYKÓWKA Mariusz Niedbalski nowym trenerem Miasta Szkła Krosno

„Fruwający” motocykl Konrada Steca

ŻUŻEL. Eliminacje Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych w Krośnie „Fruwający” mot...

  • Liderzy lokalnych samorządów

    czwartek, 14 czerwca 2018 04:00
  • Oblał matkę benzyną i podpalił dom

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • Nowy film Jana Komasy

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • Dzień z życia biskupa

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • Szkot, który stał się zasłużonym krośnianinem...

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • Nowy „plac z kotwicą”

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • Podtrzymany wyrok za dźgnięcie nożem

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • Porządki na starej nekropolii

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • To już koniec. Smutne pożegnanie z ligą

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • Historyczny awans

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • Maria Łętkowska mistrzynią Polski

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • Mariusz Niedbalski nowym trenerem Miasta Szkła Krosno

    środa, 13 czerwca 2018 04:00
  • „Fruwający” motocykl Konrada Steca

    środa, 13 czerwca 2018 04:00

Antoni Bąk

Sami swoi

Email

Było uroczyście i podniośle, duma rozpierała serca. Oto bowiem Polska, jeszcze nie tak dawno zaledwie marząca o wejściu do wspólnoty narodów Europy, objęła w tej wspólnocie prezydencję. Wydawało się, że poczucie satysfakcji i pragnienie by dokonać czegoś dobrego w czasie półrocznego kierowania Unią, wygaszą na jakiś czas spory polityczne i połączą wszystkie siły w realizacji szczytnych celów. Europa, targana kryzysem gospodarczym, zagrożona napływem imigrantów z Afryki, poddawana tendencjom separatystycznym i nacjonalistycznym, powitała polskie przewodnictwo z nadzieją. Kraj, który dokonał tak wiele w tak krótkim czasie i którego obywatele z optymizmem patrzą w przyszłość, powinien zarazić entuzjazmem nieco zgnuśniałe i zachowawcze społeczeństwa „starej" Unii, zainicjować konieczne reformy strukturalne i wnieść trochę świeżego powietrza do zatęchłych gabinetów w Brukseli.

Zaledwie po kilku dniach zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Inauguracja naszej prezydencji w parlamencie europejskim stała się dla opozycji okazją do ataku na polski rząd, polską rację stanu i Polskę w ogóle. Jak w filmie Barei : prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, bo tylko my jesteśmy prawdziwymi Polakami i tylko my gwarantujemy demokrację. Padły oskarżenia o łamanie praw człowieka, prześladowanie przeciwników politycznych, tłumienie wolności słowa, pełne agresji i nienawiści. Europejscy parlamentarzyści oniemieli. Tego jeszcze historii Unii nie było. Owszem, zdarzała się krytyka prezydencji, ale żeby występowali przeciwko niej przedstawiciele własnego kraju, doprawdy graniczy to z paranoją i żaden zdrowy na umyśle człowiek nie jest w stanie pojąć politycznej taktyki polegającej na zniesławianiu kraju, który jest naszą ojczyzną.

Nadzieja na to, że Polska będzie mówić do Europy jednym głosem, prezentować jednolite stanowisko i umacniać swoją, polityczną pozycję okazała się mrzonką. Wojna polsko-polska została przeniesiona na forum międzynarodowe i łatwo przewidzieć, że nie skończy się na tym jednym, żenującym widowisku. Pawlak i Kargul zacierają ręce w zaświatach – wszak znali tylko taką Polskę.

Gra bez piłki

Email

Jak się zdaje, walka z pseudokibicami, zwanymi potocznie kibolami, wkracza w nową fazę. Skoro nie daje sobie z nimi rady ułomne i nieskuteczne prawo, PZPN, kluby i policja, należy szukać śmiało bardziej radykalnych rozwiązań.. Wykombinowała je policja, która ustami swego komendanta zażądała, by mecze w wyższych klasach rozgrywkowych odbywały się bez udziału kibiców gości. Z reakcji PZPN wynika, że propozycja zostanie przyjęta.

W ten oto sposób otwieramy nowy rozdział w historii sportu w ogóle, a widowisk piłkarskich w szczególności. Mecze będą mogli oglądać wyłącznie miejscowi czyli sympatycy drużyny gospodarzy. Dzięki temu zniknie raz na zawsze agresja na trybunach, ustępując miejsca wzajemnej życzliwości i miłości, a piłka nożna stanie się elementem łagodzenia obyczajów. Dodatkowo kibice zaoszczędzą pieniądze, wydawane obecnie na dalekie podróże. Nasze drogi są i bez nich zatłoczone, a koleje spóźnione, po co więc szwendać się po kraju i utrudniać komunikację.

Moim zdaniem, w nowatorskich na skalę światową działaniach, trzeba zrobić następny, odważny krok i stopniowo eliminować z trybun także miejscowych kibiców. Nikt przecież nie może dać gwarancji, że nie oplują sędziego, nie obrażą prezesa klubu i nie obsikają trybun.. Mogą też wykrzykiwać sprośne hasła, demonstrować niezadowolenie z rządu. A poza tym nie są potrzebni bo nie grają, tylko się gapią i jeszcze przeszkadzają piłkarzom.

Na początek proponuję staranną selekcję kibiców. Dzieci do lat sześciu, emeryci po siedemdziesiątce, kombatanci, członkowie i aktywiści organizacji społecznych w rodzaju Ligi Kobiet, Kół Gospodyń Wiejskich, OSP czy Towarzystwa Trzeźwości Transportowców stanowią gwarancję kulturalnego zachowania na trybunach. W drugim etapie i oni znikną, dzięki czemu uzyskamy stuprocentowe bezpieczeństwo na stadionach.

Jak przy każdym, rewolucyjnym pomyśle, pojawiają się wątpliwości. Zbudowaliśmy wiele pięknych, nowoczesnych stadionów zakładając, że zasiądą na ich trybunach tysiące widzów. Teraz staną się niepotrzebne, bo do gry w piłkę wystarczy kawałek w miarę równej łąki. Stadiony powrócą do sprawdzonej przez dziesięciolecia funkcji bazarów, ewentualnie miejsca różnorakich imprez, np. wystaw psów rasowych, festynów ludowych, dożynek, konkursów piękności i koncertów. Co prawda, miłośnicy futbolu zapowiadają protesty ale należy je zignorować. Wiadomo przecież, że postęp wymaga ofiar, a każdemu nie można dogodzić. Liczy się jedynie interes społeczny.

Spadochroniarze

Email

Jak przed każdymi wyborami parlamentarnymi, rośnie zainteresowanie Podkarpaciem. Traktowane przez całą kadencję jak region drugiej kategorii, kojarzące się w Warszawie z wilkami, żubrami i lasami, odwiedzane wyłącznie w celach turystyczno-rekreacyjnych, teraz staje się ważne i potrzebne. Nie ze względów gospodarczych, planowanych inwestycji czy potencjału intelektualnego lecz z powodu możliwości pozyskania głosów wyborców. Nagle okazuje się, że cała chmara kandydatów na posłów właśnie tutaj ma swoje korzenie bądź deklaruje silne związki z naszym regionem. Niezależnie od opcji politycznych, ubiegający się o mandaty poselskie z wielkim wzruszeniem   mówią o swoim miejscu urodzenia pod Rzeszowem czy w Bieszczadach, o ciotce w Nisku, szwagrze w Sanoku, dalszej rodzinie w Pakoszówce i o umiłowaniu podkarpackiej ziemi. Słuchając tego człowiek się rozrzewnia, a łzy same cisną się do oczu. Gotów jest natychmiast biec do urny wyborczej i głosować na ludzi wyrosłych na kamienistej glebie regionu.

Aliści pojawiają się wątpliwości, o ile jeszcze jesteśmy zdolni do trzeźwego myślenia. Związki kandydatów z Podkarpaciem okazują się być wyłącznie okazjonalne, ludzie ci w rzeczywistości nie mają nic wspólnego z regionem, a jeśli ich wybierzemy szybko o nas zapomną. Startują w naszych okręgach wyborczych licząc na naiwność i głupotę wyborców, usiłują nam wmówić, że uczynią Podkarpacie krainą szczęśliwości, choć do tej pory ich poprzednicy, także „z importu”, regularnie się na nas „wypinali”. Przekonują, że są kandydatami idealnymi, gotowymi do ciężkiej pracy i poświęceń dla dobra wyborców i że w całym regionie nie znajdziemy ludzi równie godnych jak oni. Cóż, z perspektywy warszawskich salonów i sejmowych gabinetów Podkarpacie jawi się jako zapadły kraniec Polski, zamieszkały w większości przez półgłupków, a wiadomo że „ciemny naród” to wymarzone wręcz „mięso wyborcze”.

Tymczasem ludzie u nas nie głupsi niż w Warszawie i każda partia powinna zrozumieć, że bazując na „spadochroniarzach”, zrzuconych na Podkarpacie, obcych nam pod każdym względem, traci wiarygodność mieszkańców. Mieszkańcy zaś zapewne nie dadzą się nabrać na plewy i obdarzą zaufaniem tych, których dobrze znają. Oni, w przeciwieństwie do „zrzutków”, nic nie obiecują i ja im wierzę. Słowa z pewnością dotrzymają.

W jedności siła

Email

Należę do pokolenia, którego dzieciństwo i lata dojrzałe przypadły na czasy PRL, toteż dobrze pamiętam wiele wydarzeń i faktów, dziś już historycznych, oddających atmosferę tamtego okresu. Cechowały go wielkie, ogólnonarodowe akcje jak np. odbudowa stolicy, elektryfikacja czy budowa Nowej Huty. Dziś takie przedsięwzięcie nie miałoby szansy, mimo że dysponujemy nieporównywalnym potencjałem gospodarczym. Po pierwsze dlatego, że bardzo trudno przekonać całe społeczeństwo do wielkich zrywów, a po drugie, zaraz by się ujawniły sprzeczności interesów poszczególnych partii. Jeśli podjęło by się ambitnego zadania ugrupowanie aktualnie rządzące, opozycyjne natychmiast zgłosiłoby ostry sprzeciw, mobilizując swoich zwolenników do przeciwdziałania.

Po przemianach ustrojowych, będących wynikiem protestu i woli całego narodu, poczucie wspólnoty zanikło, a rozgrywki polityczne podzieliły społeczeństwo na kilka, zwalczających się obozów związanych z poszczególnymi partiami. Zamiast wspólnej pracy i wspólnej satysfakcji z dokonań, trwa nieustanna wojna, obejmująca niemal wszystkie dziedziny życia. Widomym tego przykładem są inwestycje związane z przygotowaniami do „Euro 2012." Jak wiadomo, program budowy autostrad realizowany jest z dużymi problemami, a cały wysiłek inwestycyjny koncentruje się na wykonaniu najważniejszych, kluczowych dla mistrzostw połączeń drogowych. Ale i one są zagrożone, choć zakończenie prac w terminie jest jeszcze ciągle realne.

Rzeczą naturalną w każdym, niekoniecznie demokratycznym państwie, byłaby w tej sytuacji pełna mobilizacja wszystkich sił i środków i wszystkich opcji politycznych. U nas jest inaczej. Ugrupowania opozycyjne wobec rządu podejmują totalną krytykę programu przygotowań do „Euro" i przekonują społeczeństwo, że się nie uda, że będzie kompromitacja i że gdyby one rządziły, sprawy potoczyłyby się inaczej, lepiej. Każde potknięcie na budowie powoduje radość i satysfakcję opozycji. Wydawać by się mogło, że cieszą ją wszelkie niepowodzenia własnego kraju i że najwyraźniej nie jest ona jego częścią tylko jakąś zewnętrzną, wrogą siłą. Przeciętnemu obywatelowi trudno pojąć takie zachowanie, bo przecież wszyscy chcemy, żeby mistrzostwa w Polsce, impreza dużej, międzynarodowej rangi zakończyły się sukcesem. Nie będzie to sukces rządu lecz Polski, o czym niektórzy politycy jakby nie chcieli wiedzieć. Oni wyznają hasło programowe autorstwa króla Ludwika XIV: „Francja to ja". Przenosząc go na grunt naszego kraju głoszą: „Polska to my". Wszyscy pozostali to zdrajcy i sługusy obcych państw.

Na szczęście piłkarskie święto „Euro 2012" nie jest zagrożone i za niespełna rok Polska powita gości z całej Europy. Mam nadzieję, że dojadą do Warszawy także autostradą A-2 i oponentom braknie powodów do zacierania rąk z radości.

Strona 27 z 28

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS