Nowe Podkarpacie

Reklama
Reklama

BETON NA TELEFON

BETON NA TELEFON 13 43 604 85

Czystsza woda dla Krosna

RYMANÓW/ISKRZYNIA. Budowa nowej magistrali wodociągowej z Rymanowa do Iskrzyni trwała pona...

Huta uruchamia nowy piec i zatrudnia

KROSNO. Krosno Glass, nowy właściciel majątku Krośnieńskich Hut Szkła, planuje uruchomić w...

Chcieli pomóc psu, sami ucierpieli

KROSNO. Do 12 lat więzienia grozi Mateuszowi B.

Dni Jasła bez animalsów

OTOZ Animals nie pojawi się na jednej z największych imprez organizowanych w Jaśle. ...

Imię dla świadka historii

GRABOWNICA STARZEŃSKA. Wyjątkowy charakter miał tegoroczny, jubileuszowy V Rajd Świętoja...

Otwarte strefy aktywności

GMINA MIEJSCE PIASTOWE. W pięciu miejscowościach gminy Miejsce Piastowe jeszcze w tym roku...

Moje hobby to... kółko rolnicze

Wraz z grupą łęczan wrażliwych na społeczny dorobek przodków uratowała od unicestwienia Kó...

Artyści doceniani są dopiero po śmierci

Z rzeźbiarzem Bogdanem Samborskim rozmawia Małgorzata Kłosowicz

Remis na pożegnanie z ligą

PIŁKA NOŻNA. III LIGA - GRUPA IV Remis na pożegnanie z ligą

Gorzej niż źle...

ŻUŻEL. 2. LIGA ŻUŻLOWA Gorzej niż źle...

Sukces sanoczan

PODNOSZENIE CIĘŻARÓW. Eliminacje do OOM w Biłgoraju Sukces sanoczan

Dwa zwycięstwa Klaudii Cichoń

BIATHLON LETNI. Puchar Polski w Kościelisku Dwa zwycięstwa Klaudii Cichoń

  • BETON NA TELEFON

    środa, 20 czerwca 2018 04:45
  • Czystsza woda dla Krosna

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Huta uruchamia nowy piec i zatrudnia

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Chcieli pomóc psu, sami ucierpieli

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Dni Jasła bez animalsów

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Imię dla świadka historii

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Otwarte strefy aktywności

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Moje hobby to... kółko rolnicze

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Artyści doceniani są dopiero po śmierci

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Remis na pożegnanie z ligą

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Gorzej niż źle...

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Sukces sanoczan

    środa, 20 czerwca 2018 04:00
  • Dwa zwycięstwa Klaudii Cichoń

    środa, 20 czerwca 2018 04:00

Antoni Bąk

Pomnik pomników

Email

Jesteśmy narodem uwielbiającym stawianie pomników. Przyczyny tej pomnikomanii nie są znane, najwyraźniej tkwią w naszych genach. Z genami nie da się walczyć, więc trzeba się pogodzić z ich nakazami. Szczególny rozkwit pomnikowej twórczości wiąże się z osobą papieża Jana Pawła II. Ku jego czci wzniesiono w Polsce kilkaset obelisków, posągów, popiersi i monumentów, a z okazji beatyfikacji przybędzie ich zapewne drugie tyle. To nic, że Ojciec Święty nie życzył sobie masowych upamiętnień, wola narodu okazała się silniejsza. W efekcie w krajobrazie miast i wsi pojawiły się twory, z których tylko niewielka część zasługuje na miano pomników. Cała reszta to bezgustowne, pozbawione jakichkolwiek walorów artystycznych „dzieła", w istocie urągające pamięci tego wielkiego człowieka. Domorośli twórcy realiści wykonali setki podobizn papieża, ocierających się bardziej o karykatury niż rzeczywisty jego wygląd. Zamiast skłaniać do refleksji, zadumy, modlitwy, wywołują szok, budzą dalekie od religijnych skojarzenia.

Media donoszą o kolejnej fali zamówień na papieskie pomniki i inne pamiątki. Produkuje się je taśmowo, na poziomie jarmarcznym i nikt nie panuje nad tym procederem. Liczy się tylko kasa, a zarobić na papieżu można naprawdę dużo. Podobnie jak na ofiarach katastrofy smoleńskiej. Poświęcone im pomniki, obeliski i tablice mają być przejawem pamięci i patriotyzmu, a stają się elementem trwającej nieprzerwanie walki politycznej. Ci, którzy zginęli pod Smoleńskiem nie chcieliby z pewnością tego rodzaju upamiętnienia ale przecież protestować nie mogą, więc bierzmy się za budowę pomników, najlepiej jak najszybciej, koniecznie przed wyborami. Parę wolnych miejsc na cokoły jeszcze się znajdzie.

Zajmujemy pierwsze miejsce w Europie pod względem liczby pomników „na głowę" mieszkańca. Inne nacje są bardziej wstrzemięźliwe i rozsądne. W angielskim mieście Canterbury, słynnym ze wspaniałej katedry, na niewielkim rynku stoi parometrowy obelisk, wzniesiony z okazji zwycięstwa admirała Nelsona pod Trafalgar. Po nim były inne, ważne dla Anglii wydarzenia i dwie światowe wojny. Nowych pomników jednak nie budowano lecz na obelisku pojawiały się kolejne tablice pamięci, a jeszcze pozostało miejsce na następne. Ten widok natchnął mnie myślą odkrywczą. Powinniśmy zbudować w stolicy, może na Placu Defilad, pomnik pomników z dużą powierzchnią na zawieszanie tablic upamiętniających ludzi, historyczne wydarzenia, zwycięstwa, a przede wszystkim klęski, bo właśnie rocznice narodowych tragedii obchodzimy ze szczególnym upodobaniem. Pomnik pomników wygasi kłótnie i swary, zatrze polityczne podziały i wskaże nam drogę ku świetlanej przyszłości. O oszczędności pieniędzy i materiałów nie wspomnę.

Ekologiem być

Email

W Singapurze, za wyrzucenie na ulicę niedopałka papierosa czy skrawka papieru, płaci się mandat o równowartości 300 dolarów. Surowe kary za zaśmiecanie otoczenia grożą w wielu krajach i nie tylko grożą ale są bezwzględnie egzekwowane. Płacą je głównie obcokrajowcy, np. Polacy, bo tubylców uczy się, niemal od kołyski, porządku i troski o środowisko naturalne, zaś efekty tej nauki są widoczne na każdym kroku.

W Polsce mamy bardzo prężny i rozbudowany ruch ekologiczny, trudno zliczyć wszystkie organizacje, które w tej sferze działają. Słyszymy jednak o nich prawie wyłącznie przy okazji głośnych protestów, a to przeciwko budowie autostrady, obwodnicy jakiegoś miasta, zapory na rzece, obiektów rekreacyjnych, wałów ochronnych, regulacji potoków, to znów podczas corocznych akcji „sprzątania świata". Ekolodzy, niezależnie od szlachetnych intencji, często uniemożliwiają realizację ważnych dla społeczeństwa inwestycji, ponieważ nie uznają żadnych kompromisów i nie widzą możliwości godzenia interesów natury z z interesami ludzi. W swych poglądach są ortodoksyjni do granic absurdu.

A tymczasem na ich oczach i przy dość biernej postawie trwa zaśmiecanie naszego kraju. Z nastaniem wiosny zaczynają się generalne porządki w domach i obejściach. Zużyte sprzęty, pralki, telewizory, lodówki, meble, stare łachy, papier, szkło, plastik, żelazo pakuje się do przyczep, samochodów, pojazdów konnych i tych, napędzanych siłą mięśni, następnie wywozi do najbliższego lasu. Powstają tam ogromne, „dzikie" wysypiska, a latem rozkładające się szczątki organiczne cuchną na całą okolicę i skutecznie zabijają życie biologiczne w leśnych stawach, strumykach i poszyciu. Potem organizuje się wielkie, jednorazowe sprzątanie i dzielna młodzież stara się usunąć skutki działań dorosłych. Efekty wychowawcze i pedagogiczne tych akcji są nadzwyczaj wątpliwe.

Byłoby dobrze, gdyby przynajmniej część energii ekologów została skierowana nie „w gwizdek" ale na uczenie dzieci i młodzieży właściwego traktowania środowiska naturalnego. I nie poprzez wydawanie bzdurnych ulotek, również trafiających na śmietniska ale pokazywanie na konkretnych przykładach, skutków niefrasobliwości ludzi, dla których las jest po to, żeby go wyciąć a rzeka służy do spuszczania ścieków.

A przy okazji warto zaapelować do policji, żeby wykazała większy zapał w ściganiu i karaniu „śmieciarzy". Łatwo jest „przyłożyć" mandat kierowcy za przekroczenie prędkości czy brak żarówki, trudniej przyłapać na gorącym uczynku osobnika wiozącego śmieci do lasu. Ale próbować trzeba.

Poszła Karolinka

Email

Nie jestem Ślązakiem, choć wychowałem się na Górnym Śląsku, nauczyłem śląskiej mowy i poznałem śląskie obyczaje. Swoją śląskość" zawdzięczam" wysiedleniu moich rodziców ze Lwowa, a pośrednio decyzjom tzw. Wielkiej Trójki, wprowadzającym nowy podział Europy. Obecnie nie mieszkam na Śląsku tylko w Krośnie ale ciągnie mnie do miejsc i ludzi mojej młodości, toteż jeśli tylko jest okazja, jadę tam z radością i wzruszeniem.

Mam w pamięci nie tylko śląskie pejzaże ale przede wszystkim pracowitych i uczciwych mieszkańców tej ziemi, walczących z niebywałą odwagą i determinacją w powstaniach przeciwko Niemcom. Pamiętam teksty i melodie powstańczych piosenek i opowieści ludzi, którzy sprawili, że Śląsk wrócił do Polski, mimo że polskie władze, pochłonięte walką o Kresy, za wiele w tym nie pomogły. W czasie okupacji byłych powstańców dotknęły represje. Wielu zakończyło swoje życie w obozach koncentracyjnych i hitlerowskich więzieniach. Młodzi Ślązacy wcielani byli siłą do Wehrmachtu. Takie były skutki patriotycznych postaw mieszkańców Śląska. Z lat dzieciństwa dobrze pamiętam z jaką ulgą i nadzieją przyjmowali wysiedlenia ostatnich Niemców. Do końca nie wierzyli, że to już naprawdę i na zawsze Polska. Ale też pamiętam słowa wysiedlanych, zapowiadających, że tu jeszcze wrócą oraz zdecydowane reakcje Ślązaków wyrażane w słowach nie nadających się do przytoczenia..

Śląsk to rzeczywiście czarna perła w naszej, trochę sfatygowanej koronie, zaś śląskość to piękna gwara, swoista kultura, specyficzny stosunek do życia, przywiązanie do tradycji rodzinnych i pewna, podkreślana na każdym kroku odrębność, która traktować należy z szacunkiem. Ślązak jest Polakiem, reprezentuje jednak, łatwą do identyfikacji, grupę etnograficzną. Podobnie jak Kaszub, Mazur czy Łemko. W wielokulturowości Polski tkwiła zawsze jej siła, teraz jednak okazuje się, że niektórzy politycy, owładnięci obsesją antyniemiecką, traktują autonomiczne cechy Ślązaków jako „zakamuflowaną niemieckość"

Tej głupoty i ignorancji nie da się skomentować, można tylko zachęcać" partyjnych mędrców" do pilnej nauki historii i poznawania Śląska, nie tylko przy okazji politycznych wieców ale Śląska prawdziwego, gdzie ceni się pracę, rodzinę, tradycję, a nade wszystko - rozum. Obrażanie Ślązaków to wątpliwy sposób na pozyskanie głosów wyborców.

Polityka w czepku

Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Z ust pewnej, całkiem niczego, pielęgniarki występującej w telewizji usłyszałem, że demokracja polega na tym, iż rację ma większość. To ciekawa teoria, choć nie nowa, gdyż już kiedyś obowiązywała, ale się nie sprawdziła, niestety. Owa „większość" reprezentowana przez aktywistki związku zawodowego, nie walczy o podwyżki ani lepsze warunki pracy, co w naszej rzeczywistości samo w sobie jest niezwykłe. Walczy natomiast, z podziwu godną determinacją, żeby „mniejszość" nie była zatrudniana tak jak sama chce, czyli na umowach cywilno-prawnych. Interesujące jest, że „mniejszości" nikt się o zdanie nie pytał, a demokracja "większości" przypomina raczej dyktat.

Troska o to, by pielęgniarki, te nie z etatów, nie były nadmiernie eksploatowane, co źle się może odbić na pacjentach, brzmi nieco fałszywie. Ale już zupełnie chybione jest twierdzenie, jakoby Trybunał Konstytucyjny, kwestionujący zakaz zatrudniania pielęgniarek na umowy, w istocie nie dotyczył tego środowiska. Taka interpretacja rodzić może daleko idące konsekwencje. Sąd wyda wyrok, a ja stwierdzę, że mnie to nie dotyczy, ponieważ jego sentencja nie jest zgodna z moimi interesami.

Dopóki pielęgniarki upominały się „o swoje" towarzyszyło im społeczne poparcie. Teraz jednak ich związek kwestionuje zasady zawarte w konstytucji i, jak twierdzi, jest gotów do rozmów ze „stroną rządową". I w ten oto sposób polityka wyszła z salonów trafiając na sale szpitalne. Tylko patrzeć, a powstanie nowa partia „Pacjent Jest Najważniejszy". Jak widać, nowe siły dochodzą do głosu. Pod gustownymi czepkami kiełkują zupełnie nieznane i odkrywcze pomysły.

Strona 28 z 28

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS