Nowe Podkarpacie

Reklama
Reklama
zwiazkowiec.jpg

Autosan w końcu na dobrej drodze

Email

Sanocki Autosan ma nowego inwestora. Została nim Polska Grupa Zbrojeniowa. Umowa ma być podpisana do końca marca br. Oznacza to, że dwuletnie starania międzyzakładowej „Solidarności” i Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność” zakończyły się sukcesem. W Autosanie, który pozostaje w upadłości od 2013 r. pracuje obecnie ok. 360 pracowników. W ubiegłym roku spółka sprzedała 50 nowoczesnych autobusów „Sansity”, których może produkować przynajmniej 300. Zgodnie z planami nowego inwestora oprócz autobusów, Autosan będzie produkował także samochody dla wojska. Jaki to będzie model jeszcze nie wiadomo. Jasnym jest jednak, iż wszyscy pracownicy przejdą do nowego pracodawcy na dotychczasowych zasadach. Ewa Latusek, przewodnicząca międzyzakładowej „Solidarności” wskazuje, że sukces możliwy był dzięki zmianie władzy, zaangażowaniu wojewody, marszałka województwa, burmistrza oraz lokalnych posłów i radnych.

Rozmowa z Ewą Latusek, przewodniczącą Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” i Andrzejem Szallem, zastępcą przewodniczącego i skarbnikiem Zarządu Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność”

– W jakich okolicznościach zrodził się pomysł, aby Autosan ponownie upaństwowić?

A. Szall: – Przedstawił go nam pewien człowiek z Krakowa, który nie chce, by jego nazwisko było ujawnione. Początkowo obawialiśmy się, że to jakiś cwaniak albo ktoś podstawiony, kto próbuje wykorzystać związek do swojej gry. Próbowaliśmy go nawet sprawdzać. Okazało się jednak, że ma wsparcie ludzi reprezentujących małopolski PiS – Andrzeja Adamczyka, posła na Sejm RP i Józefa Pilcha,  wiceprzewodniczącego Rady Miasta Krakowa. Dziś Adamczyk jest ministrem budownictwa i infrastruktury w rządzie Beaty Szydło, a Pilch wojewodą małopolskim. W czerwcu 2015 roku pojechaliśmy na spotkanie z nimi. Okazało się, że są tam także dwie osoby związane z   Autosanem w przeszłości. Mówili o możliwościach skorzystania z pieniędzy Agencji Rozwoju Przemysłu i szansach na produkcję wojskową. Poseł Adamczyk zaproponował spotkanie w Kancelarii Sejmu RP z udziałem wicemarszałka Marka Kuchcińskiego. Dzięki nim doszło do spotkania w sejmie u marszałka Kuchcińskiego, który, jak wiadomo, jest z naszego regionu. Brali w nim udział także posłowie: Bogdan Rzońca z Podkarpacia, Wojciech Jasiński, dziś prezes PKN Orlen, Andrzej Adamczyk. Dyskutowaliśmy o Autosanie; np. poseł Rzońca mówił o możliwości współpracy z firmą Renault, która mogłaby sprzedawać Autosanowi silniki. Obiecali umówienie spotkania w Ministerstwie Skarbu Państwa. Wiceminister Zdzisław Gawlik mocno zainteresował się tematem. Na zakończenie rozmowy stwierdził, że jest całym sercem za tym, aby Polska Grupa Zbrojeniowa złożyła ofertę na kupno Autosanu.

We wrześniu ubiegłego roku Sanok odwiedziła obecna premier Beata Szydło. Udało się Wam wziąć udział w zamkniętym spotkaniu, z udziałem syndyka Ludwika Noworolskiego i posła Bogdana Rzońcy. Czy to wówczas zapadła decyzja o przedłużeniu terminu składania ofert zakupu fabryki?

A. Szall: – Owszem, pani Beata Szydło poprosiła syndyka o wydłużenie czasu składania ofert o 7-10 dni, aby dać ewentualnie czas na złożenie oferty przez Polską Grupę Zbrojeniową.

Niespełna miesiąc później, na krótko przed wyborami, w Sanoku pojawili się wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik oraz poseł PO Marek Rząsa wraz z prezesem Huty Stalowa Wola Antonim Rusinkiem i złożyli ofertę kupna Autosanu przez Hutę Stalowa Wola, wchodzącą w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

A. Szall: – Minister złożył na ręce syndyka ofertę kupna zakładu i przejęcie całej załogi. Złożona została także oferta deklaracyjna na wykonanie 50 sztuk autobusów H9 z bardzo krótkim terminem wykonania.

Tuż po wyborach, przejęcie Autosanu przez Polską Grupę Zbrojeniową stanęło pod znakiem zapytania. Syndyk masy upadłości podał informację, jakoby złożona oferta nie spełniała wymogów, jak również oświadczył, iż oferent wycofał się z rozmów, co stało w sprzeczności z twierdzeniem przedstawicieli PGZ, którzy przekonywali, że nadal chcą negocjować.

Szall: – Rozpoczęła się polityczna rozgrywka. Związany z PO szef Polskiej Grupy Zbrojeniowej podobno zaczął sypać piasek w tryby. Z drugiej strony minister Gawlik spotkał się z przedstawicielami PGZ.

Przedłużanie się procesu sprzedaży niekorzystnie wpływało na i tak już napiętą atmosferę w fabryce. Syndyk nie wykluczał także sprzedaży „zorganizowanych części” przedsiębiorstwa, jednak tu pomoc pojawiła się ze strony wojewody podkarpackiego.

A. Szall: – Nie dawaliśmy za wygraną. Uderzyliśmy do Ewy Leniart, która 16 grudnia została wojewodą podkarpackim. W spotkaniu uczestniczył również Piotr Zawada, szef rzeszowskiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu. Dodam, że kontakt z agencją ułatwił nam burmistrz Sanoka Tadeusz Pióro. Pani wojewoda obiecała, że będzie rozmawiała z prezesem huty Stalowa Wola, aby podtrzymał ofertę, a także w Warszawie. E. Latusek: – Pani wojewoda zadziałała natychmiast i bardzo skutecznie. Naprawdę stanęła na wysokości zadania. Jesteśmy jej niesamowicie wdzięczni.

Końcówka 2015 roku była jednak napięta, gdyż syndyk ogłosił złożenie dwóch ofert kupna spółki, ale żadna z nich nie pochodziła z PGZ.

A. Szall: – Udało się go przekonać, jak również sędziego komisarza, do przedłużenia terminu składania ofert. Ostateczny termin ustalono na 29 stycznia, a syndyk miał czas na sprzedaż Autosanu do końca marca.

Kto ich przekonał?

A. Szall: – Myślę, że mają w tym swój udział wszyscy zaangażowani w sprawę Autosanu. Pod koniec stycznia, podczas spotkania opłatkowego PiS-u, przekonywałem każdego, że trzeba wysupłać pieniądze i kupić zakład w całości. Wcześniej pani Latusek była w Warszawie.

Jaki był cel utworzenia przez Was spółki pracowniczej w Autosanie?

A. Szall: – Aby mieć wgląd w rozmowy prowadzona przez syndyka z Polską Grupą Zbrojeniową.

Ostateczna kwota za jaką Autosan zakupi konsorcjum spółek: Huta Stalowa Wola i PIT-Radwar należących do PGZ to 17,3 mln zł. Czy w związku z tym w Autosanie już rozpoczęła się feta? I co stało się z pozostałymi oferentami?

A. Szall: – Dobre pytanie. Może chcieli kupić fabrykę za czapkę gruszek? Co do świętowania poczekamy na podpisanie umowy.

E. Latusek: – Ponieważ inwestorem są spółki skarbu państwa, jesteśmy przekonani, że to poważna oferta.

Jednak nie wszyscy przekonani są o pozytywnych aspektach upaństwowienia fabryki i wskazują, iż kapitał prywatny lepiej sprawdziłby się w obecnych realiach.

A. Szall: – Mieliśmy już kapitalistę, a efekty jego dwudziestoletnich rządów widać. Nie wyobrażam sobie, by fabryką mieli rządzić „polityczni”. Liczymy na prężnego menedżera, który postawi zakład na nogi. Oczywiście, trzeba go dokapitalizować i unowocześnić. Mamy nadzieje, że zgodnie z obietnicą, Autosan będzie produkował nie tylko autobusy, ale też rozwinie produkcję na potrzeby wojska.

Jaka jest opinia zakładowej „Solidarności” na temat pracy syndyka przez dwuletni okres upadłości?

E. Latusek: – Był moment, kiedy byliśmy naprawdę wściekli, czyli po sprzedaży galwanizerii. Uważamy, że był to potężny błąd, który przez resztę lat będzie odbijał się na Autosanie, również finansowo. Z drugiej strony trzeba przyznać, że pan Ludwik Noworolski robił wszystko, aby utrzymać zakład w ruchu. Mimo braku pieniędzy produkcja nie została przerwana, ponad 300 osób miało pracę. Gdyby nie ten wysiłek, dziś Autosanu prawdopodobnie by nie było.

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Imię
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS