Nowe Podkarpacie

Reklama

PETROGEO - BADANIA JAKOŚCI WODY

BADANIA JAKOŚCI WODY

„DROZDBUD” – kompleksowe usługi budowlane

– kompleksowe usługi budowlane

„Dzikie Karpaty” walczą z leśnikami

Krosno. Grupa aktywistów, reprezentujących Inicjatywę Dzikie Karpaty, protestowała w piąte...

Nowy pawilon dla oddziału psychiatrycznego

JASŁO. Kolejny pomysł na rozbudowę szpitala  

Urodziny mistrza Beksińskiego

SANOK. W rodzinnym mieście artysty     Coraz bliżej jesteśmy święta, jakie wy...

Niebezpieczne „rajdy” w lasach

REGION. Strażnicy leśni kontra offroadowcy  

Sezon bez żelaznego faworyta

PIŁKA NOŻNA. V LIGA KROŚNIEŃSKA Sezon bez żelaznego faworyta

Szalony mecz w Targowiskach

PIŁKA NOŻNA. IV LIGA PODKARPACKA Szalony mecz w Targowiskach

Złoci i srebrni chodziarze z kijkami

NORDIC WALKING. Mistrzostwa Polski w Osielsku Złoci i srebrni chodziarze z kijkami ...

Korczyna bez wójta

KORCZYNA/RZESZÓW. Będą ponowne wybory  

Uratowano zabytkowe ruiny

DUKLA. Dawna komora celna ma szansę stać się atrakcją turystyczną  

Walczy o powrót do zdrowia

MALINÓWKA. Potrzebny specjalistyczny wózek  

Zatopione miliony

SANOK. Centrum Rehabilitacji i Sportu zostało zamknięte na co najmniej cztery miesiące ...

  • PETROGEO - BADANIA JAKOŚCI WODY

    środa, 21 sierpnia 2019 04:00
  • „DROZDBUD” – kompleksowe usługi budowlane

    środa, 14 sierpnia 2019 04:41
  • „Dzikie Karpaty” walczą z leśnikami

    środa, 14 sierpnia 2019 04:00
  • Nowy pawilon dla oddziału psychiatrycznego

    środa, 14 sierpnia 2019 04:00
  • Urodziny mistrza Beksińskiego

    środa, 14 sierpnia 2019 04:00
  • Niebezpieczne „rajdy” w lasach

    środa, 14 sierpnia 2019 04:00
  • Sezon bez żelaznego faworyta

    środa, 14 sierpnia 2019 04:00
  • Szalony mecz w Targowiskach

    środa, 14 sierpnia 2019 04:00
  • Złoci i srebrni chodziarze z kijkami

    środa, 14 sierpnia 2019 04:00
  • Korczyna bez wójta

    środa, 07 sierpnia 2019 04:00
  • Uratowano zabytkowe ruiny

    środa, 07 sierpnia 2019 04:00
  • Walczy o powrót do zdrowia

    środa, 07 sierpnia 2019 04:00
  • Zatopione miliony

    środa, 07 sierpnia 2019 04:00

Antoni Bąk

Manewry

Email

Czas szybko mija, niedawno mieliśmy wybory do parlamentu i oto kolejne już za kilka miesięcy. W sejmowych i senackich kręgach wielkie poruszenie i pełna gotowość bojowa. „Załapać" się na kolejną kadencję, oto najważniejsze zadanie do wykonania. Wybrańcy narodu krążą nerwowo po korytarzach, a mrówcza praca, z której parlament podobno słynął, wyraźnie osłabła, by nie powiedzieć – zamarła, na szczęście z niewielką szkodą dla państwa. Niemal każdy z obecnych parlamentarzystów, nawet słynny poseł z Podhala, pracujący za „śmieszne" pieniądze, szuka dla siebie eksponowanego miejsca na partyjnych listach kandydatów. Jeśli nie satysfakcjonuje go pozycja oferowana przez macierzystą partię, bez namysłu „wali" do konkurencji, kuszącej większą szansą na ponowny wybór. Wierność własnemu ugrupowaniu przestaje obowiązywać, a wyborcy którzy swemu przedstawicielowi zaufali, oddając na niego głosy, dowiadują się raptem, że ma ich w nosie, bo zmienił barwy klubowe i jeśli znów trafi do poselskich ław, będzie z wielkim zapałem i zaangażowaniem zwalczał to wszystko co kiedyś z równą determinacją popierał. W ten sposób „ciemny lud" czytaj: naród jest bezczelnie oszukiwany i wykorzystywany, a poskarżyć się może tylko u Pana Boga, co jest krokiem rozpaczliwym o skutkach raczej nieprzewidywalnych.

W okresie przedwyborczym ujawniają się w pełni prawdziwe intencje dużej części posłów i senatorów, którzy, jak twierdzą, służą Polsce i dobro ojczyzny jest dla nich sprawą nadrzędną. W rzeczywistości to szczytne hasło jest pustym, nic nie znaczącym frazesem, bowiem gra idzie nie o Polskę lecz o stołki czyli własny interes. A składają się na niego spore pieniądze, wpływy i przywileje niczym zresztą nie uzasadnione, Tworzenie bublowatego prawa i sporadyczne pobyty na sali sejmowej zasługują co najwyżej na płacę minimalną czyli około 1200 zł plus premia uznaniowa marszałka Sejmu.

Wnioski powinni wyciągnąć sami wyborcy, „wycinając" w pień przemalowanych kandydatów i „weteranów" poselskiej profesji, potrzebnych do zapewnienia kworum, obiecujących nam, który to już raz, ogólny dobrobyt i szczęście. Owszem, dobrobyt to oni będą mieć, ale zwykły obywatel z niego z pewnością nie skorzysta. Przy okazji, warto sprawdzić, która partia zdecyduje się na ujęcie w swoim programie radykalnego zmniejszenia liczby posłów. Nasze, mocarstwowe ambicje powinny się opierać na potędze gospodarczej, a nie potędze sejmu. Finansowanie molocha, zatrudniającego 460 posłów i drugie tyle urzędników to wydatek ponad możliwości niezbyt zasobnego państwa. Przynajmniej połowę poselskiej braci odesłać należy do domu. Takie rozwiązanie społeczeństwo przyjmie z radością i chętnie zagłosuje na jego autorów, Tylko czy na utratę stanowisk zgodzą się sami zainteresowani? Skoro tak im zależy na losie Polski to kto wie...

Na stacji

Email

W swej długiej, bogatej karierze zawodowej, byłem również kolejarzem, a konkretnie starszym asystentem w biurze wagonowym. Miałem więc okazję poznać dość dokładnie zasady funkcjonowania PKP. W okresie PRL kolej nie różniła się specjalnie od tej sprzed wojny, tyle że zawód kolejarza został zdegradowany do rangi drugorzędnych, marnie opłacanych, nisko ocenianych społecznie. „Ojciec porządny, matka porządna, a syn kolejarz „ – to powiedzenie najlepiej odzwierciedlało pozycję pracowników kolei. Inną, raczej ideologiczną zmianą, była likwidacja klasy trzeciej w pociągach osobowych. A poza tym kolej, mimo wojennych zniszczeń, działała dość sprawnie, rozkłady jazdy zmieniano rzadko , pociągi jeździły w miarę punktualnie.

Polskie Koleje Państwowe, jak sama nazwa mówi, stanowiły jednolity organizm, skupiony w rękach jednego właściciela, który odpowiadał zarówno za ruch pasażerski, jak też towarowy, za stan trakcji, obiektów, taboru itp. Po zmianach ustrojowych do akcji przystąpili zwolennicy wolnego rynku, rozpoczynając denacjonalizację we wszystkich dziedzinach gospodarki. Pojawiła się idea prywatyzacji, którą uznano za fundament nowego ładu gospodarczego. Jej ślepa, doktrynalna realizacja przyniosła naszemu krajowi olbrzymie straty materialne i równie wielkie szkody społeczne.

Złe, nieprzemyślane koncepcje dotknęły też kolej. Na bazie przedsiębiorstwa PKP, w oparciu o jego majątek powstały liczne spółki, których funkcjonowanie miało usprawnić i unowocześnić koleje. Nic takiego się nie stało, powstał natomiast potężny bałagan i zapaść finansowa PKP. Zresztą używanie tej nazwy straciło rację bytu, gdyż trudno nawet powiedzieć czym jeszcze dysponuje i co robi potężne niegdyś przedsiębiorstwo. Niemal każdy kawałek kolejowego dobra jest czyją inną własnością i nie ma mowy o jakiejś sensownej koordynacji pracy, bo spółki, obudowane dobrze płatną administracją, zainteresowane są wyłącznie zyskiem, a nie użytkownikami kolei. Mają do siebie wzajemne pretensje o pieniądze, a cała odpowiedzialność za katastrofalny stan kolei spada na PKP.

Niebawem czeka nas kolejny horror, któraś już z rzędu zmiana rozkładów jazdy. Moim zdaniem przyszedł czas na krótką „wizytę" w PRL i przeprowadzenie ponownej nacjonalizacji kolei. To chyba jedyna szansa, żeby na zawsze nie utknąć na ślepym torze.

Do pługa

Email

Cywilizacja zaczęła się od łowów i uprawy ziemi z czego wynika, że istniały jedynie osady wiejskie, zatem wszyscy jesteśmy potomkami wieśniaków. U jednych widać to bardziej, u innych – mniej. Dla wiernych informacja dodatkowa: Adam też miał zadatki na rolnika lecz zmarnował swoją szansę kradnąc w rajskim sadzie jabłka. Pochodzenie rzutuje na mentalność człowieka, jego charakter, zainteresowania, ale nie ma takiego znaczenia jak dawniej. Demokracja zniosła bowiem wszelkie podziały klasowe, wszyscy są równi i np. były pracownik PGR mógł zostać wicepremierem.

Wydaje się, że możemy być świadkami swoistego powrotu do korzeni czyli do pługa. Na zajmowanie się łowami szans raczej nie ma, bo myśliwi do spółki z kłusownikami skutecznie wytrzebili zwierzynę. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby się wziąć za uprawę ziemi. Jej płody gwałtownie drożeją, więc coraz więcej osób zaczyna je produkować na własny użytek. Boom przeżywają ogródki działkowe i przydomowe, rośnie zainteresowanie odłogującymi od lat polami. Kto żyw sadzi, sieje, uprawia, a każda marchewka, pietruszka, seler czy, nie obrażając nikogo, burak to szansa na obniżenie kosztów zakupu żywności. Posiadacze większych areałów opuszczają miasta, wracają na wieś, żeby hodować krowy, świnie, kury, siać pszenicę i kukurydzę. Powodzeniem cieszy się literatura rolnicza, z której początkujący „farmer" może się dowiedzieć, że sadzić należy zielonym do góry.

A co na to prawdziwi rolnicy z dziada pradziada? Tych oficjalna propaganda pokazuje jako żywicieli narodu i jego zdrowe jądro. Warto pamiętać, że tym jądrem byli kiedyś górnicy. Wszystkie partie wręcz uwielbiają rolników, popierają ich, obiecują daleko idącą pomoc, oczywiście jeśli wygrają wybory. Działacze partyjni snują się po wsiach, bratają z chłopami, chętnie wchodzą do obór i kurników, mówią że naprawią błędy poprzednich ekip rządowych i uczynią wieś oazą szczęścia i dobrobytu. Wieś jednak nie wpada w euforię, zachowuje stoicki, prawdziwie chłopski spokój, bo nie takie obietnice słyszała w przeszłości. Na budowę drogi, mostu, regulację rzeki, sprawny system skupu produktów rolnych i uczciwe ceny ludzie czekają od lat i zdążyli się do tego czekania przyzwyczaić.

Jednakże wizyta znanego polityka w ciepłą słoneczną niedzielę to zawsze jakaś atrakcja. Można sobie odpuścić serial w telewizji i pooglądać na żywo gościa" specjalizującego się w problematyce rolnej", który nie widzi różnicy między żytem i pszenicą, kobyłą i ogierem a kosa kojarzy mu się wyłącznie z rabacją galicyjską. Kto wie, może słusznie.

Na sportowo

Email

Sport stanowi ważną dziedzinę życia społecznego, a emocje towarzyszące imprezom sportowym pozwalają zapomnieć o codziennych kłopotach i szarzyźnie życia. Rządzący dobrze o tym wiedzą, toteż starają się zająć lud igrzyskami, bo wtedy potrzeba chleba schodzi, przynajmniej na jakiś czas, na plan dalszy. Sukcesy sportowców pobudzają dumę narodową, utwierdzają w przekonaniu o naszej wspaniałości, poprawiają samopoczucie społeczeństwa. W tej dziedzinie wyjątkową rolę odgrywa piłka nożna. Mecze piłkarskie, zwłaszcza międzypaństwowe to nie tylko wydarzenia sportowe, ale zjawiska o charakterze konfrontacyjnym, prawdziwe batalie, starcia wojenne w czasach pokoju. Każdy taki mecz to bitwa, zwycięzca staje się bohaterem narodowym, przegrany zasługuje na pogardę. Do bojów boiskowych włączają się często kibice na trybunach, a nawet politycy. Zwykła gra w piłkę spowodować może napięcia w stosunkach międzynarodowych, a nawet doprowadzić do wybuchu wojny, co już kiedyś miało miejsce w Ameryce Środkowej.

Polscy piłkarze nie wygrywają bitew, los wyznaczył im miejsce wśród przegranych, toteż ich występy nie wywołują większych emocji. W tej sytuacji uwaga kibiców skupia się na rozgrywkach krajowych. Te, choć nudne, przyciągają na trybuny tłumy publiczności. Jednak powtarzające się ekscesy, rozróby, bijatyki, demolowanie stadionów przez tzw. kiboli sprawiły, że coraz częściej organizowane są mecze bez udziału publiczności. Formuła ta wynika z kompletnej bezradności wobec pseudo-kibiców. Polskie prawo, tudzież cały aparat władzy: policja, prokuratura, sąd nie są w stanie poskromić kilkudziesięciu czy nawet kilkuset bandytów. Zdumiewająca słabość państwa budzi poważne obawy o przyszłość polskiej demokracji. Wszak wzorem tej grupy rozrabiaczy, a w rzeczywistości zwykłych bandziorów, mogą pójść inni, niekoniecznie związani ze sportem. Mamy taką sytuację, że wystarczy skrzyknąć paru tęgich chłopaków z kijami i pałami, by sparaliżować funkcjonowanie państwa. Co ciekawe, wszyscy złorzeczą na chuliganów stadionowych, mówią o konieczności wprowadzenia restrykcyjnych przepisów prawa, a jedynym efektem jest wypędzanie widzów ze stadionów.

Istotą sportu, oprócz jego uprawiania, jest kibicowanie. Piłkarze grają dla publiczności, a jeśli jej nie ma cała zabawa traci sens, a idea szlachetnej rywalizacji staje się farsą. Po co komu rozgrywki bez widzów, po co drogie, wspaniałe stadiony, skoro takie spotkania można rozgrywać, bez ponoszenia kosztów, na łące czy pastwisku. Policja boi się „kiboli", sądy są wobec nich nadzwyczaj łaskawe, no to czują się bezkarni. Są dwa wyjścia z tej sytuacji: zlikwidować wszystkie ligi piłkarskie a na stadionach utworzyć bazary lub zaprzestać pozorowanych działań i skończyć z bandytyzmem, nie tylko na boiskach piłkarskich.

Strona 32 z 33

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS