Nowe Podkarpacie

Reklama
Reklama

ZETO - KASY FISKALNE ONLINE

Płatny materiał reklamowy

Przebaczenie i ugoda

KROSNO. Proces przeciwko byłemu funkcjonariuszowi SB  

Nieprzytomną kobietę wrzucili do przepustu

MILCZA. Kierowca i pasażer będą odpowiadać za zabójstwo  

Odnaleźli schrony i łączący je korytarz

KROSNO. Podczas badań archeologicznych prowadzonych na działce przyległej do budynku byłej...

Michalici kształcą kadrę dla przyszłej biorafinerii

MIEJSCE PIASTOWE. Technikum Petrochemiczne pod patronatem Orlenu  

Naczelnik z kolejarskiej dynastii

Bieszczadnikiem sensu stricto Józef Bryndza nigdy nie był, ale komponując zbiór biografii bi...

Tygodnik regionalny przestaje istnieć

Żegnamy się po 49 latach...  

Zwycięski marsz Partyzanta

PIŁKA NOŻNA. IV LIGA PODKARPACKA Zwycięski marsz Partyzanta

Czarni skorzystali z potknięcia Arłamowa

PIŁKA NOŻNA. V LIGA KROŚNIEŃSKA Czarni skorzystali z potknięcia Arłamowa

Zbyt dużo błędów Polaków

FUTSAL. Turniej Państw Wyszehradzkich w Krośnie Zbyt dużo błędów Polaków

Dominacja Szymona Łukaszczyka

Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski Dominacja Szymona Łukaszczyka

Srebro i brąz krośnian

LEKKOATLETYKA. Mistrzostwa Polski juniorów w biegach górskich Srebro i brąz krośnian ...

Medalowe rozpoczęcie sezonu

KARATE. Turniej w ukraińskiej Żółkwi Medalowe rozpoczęcie sezonu

  • ZETO - KASY FISKALNE ONLINE

    środa, 02 października 2019 04:08
  • Przebaczenie i ugoda

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Nieprzytomną kobietę wrzucili do przepustu

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Odnaleźli schrony i łączący je korytarz

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Michalici kształcą kadrę dla przyszłej biorafinerii

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Naczelnik z kolejarskiej dynastii

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Tygodnik regionalny przestaje istnieć

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Zwycięski marsz Partyzanta

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Czarni skorzystali z potknięcia Arłamowa

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Zbyt dużo błędów Polaków

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Dominacja Szymona Łukaszczyka

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Srebro i brąz krośnian

    środa, 02 października 2019 04:00
  • Medalowe rozpoczęcie sezonu

    środa, 02 października 2019 04:00
Reklama

Antoni Bąk

Bliżej nieba

Email

Społeczeństwo się bogaci, choć może nie całe. W każdym razie coraz więcej u nas ludzi zasobnych w gotówkę, szukających sposobu jej wydania. Jedni udają się na kosztowne wojaże do odległych, egzotycznych zakątków świata, inni budują pałace i zamki niesłychanie okazałe i równie paskudne, jeszcze inni tracą forsę w kasynach lub pakują ją w chybione inwestycje. Jest też, rosnąca w siłę, grupa światowców biznesu, którzy źle się czują na ziemi w towarzystwie zwykłych zjadaczy chleba. Ci sięgają śmiało do gwiazd, a konkretnie, sprawiają sobie samoloty lub helikoptery. Tam, wysoko człowiek czuje się naprawdę wolny, nie musi przestrzegać znaków drogowych, obawiać się przekroczenia prędkości, wyprzedzania na przejściu dla pieszych, kontroli trzeźwości i mandatów.

Żeby jednak luz był całkowity, nie wystarczy usiąść koło pilota i gapić się na krajobrazy. Trzeba zdobyć licencję i samemu pokierować statkiem powietrznym. O taki dokument nie jest łatwo lecz jeśli kandydat ma dwie nogi, dwie ręce i jako tako widzi, zezwolenie na pilotowanie otrzyma. Krótki kurs, parę godzi lotów z instruktorem, a reszta jak w prawie jazdy, czyli według znanych i sprawdzonych sposobów. I już jesteśmy gotowi do lotu w niebiosa, czasem dosłownie.

Okazuje się, o zgrozo, że nad ziemią też ruch coraz większy, są też wypadki i ofiary, zupełnie jak na drogach. Nie ma natomiast pieszych i trudno o zwykłą stłuczkę. Nie da się wysiąść i poczekać na pomoc drogową i policję. Każdy wypadek to niemal murowany pogrzeb, przestworza nie przyjmują rozwiązań kompromisowych. Polska, ułańska fantazja przenosi się z ziemi w niebo. Ze starymi gratami na szosach zaczynają konkurować takież w powietrzu a niedouczeni kierowcy rywalizują z pilotami z „szybkiego zaciągu".

W górze robi się coraz niebezpieczniej, wspaniałe maszyny spadają, „nasi" opanowują niebo nie tylko nad Polską, powodują wypadki lotnicze także nad innymi krajami Europy. Czy ktoś jest w stanie ukrócić to szaleństwo? Pytanie ma wyłącznie charakter retoryczny. Nie udaje się na ziemi, więc nie może się udać pod chmurami. Należy jedynie zmienić statystyki wypadków drogowych, uzupełniając je o trasy podniebne." W miniony weekend spadło dwa samoloty, jeden helikopter, trzy motolotnie, a jeden balon wykazał 2 promile. Licencji nie zatrzymano, ich weryfikacją zajął się św. Piotr".

Sami swoi

Email

Było uroczyście i podniośle, duma rozpierała serca. Oto bowiem Polska, jeszcze nie tak dawno zaledwie marząca o wejściu do wspólnoty narodów Europy, objęła w tej wspólnocie prezydencję. Wydawało się, że poczucie satysfakcji i pragnienie by dokonać czegoś dobrego w czasie półrocznego kierowania Unią, wygaszą na jakiś czas spory polityczne i połączą wszystkie siły w realizacji szczytnych celów. Europa, targana kryzysem gospodarczym, zagrożona napływem imigrantów z Afryki, poddawana tendencjom separatystycznym i nacjonalistycznym, powitała polskie przewodnictwo z nadzieją. Kraj, który dokonał tak wiele w tak krótkim czasie i którego obywatele z optymizmem patrzą w przyszłość, powinien zarazić entuzjazmem nieco zgnuśniałe i zachowawcze społeczeństwa „starej" Unii, zainicjować konieczne reformy strukturalne i wnieść trochę świeżego powietrza do zatęchłych gabinetów w Brukseli.

Zaledwie po kilku dniach zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Inauguracja naszej prezydencji w parlamencie europejskim stała się dla opozycji okazją do ataku na polski rząd, polską rację stanu i Polskę w ogóle. Jak w filmie Barei : prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, bo tylko my jesteśmy prawdziwymi Polakami i tylko my gwarantujemy demokrację. Padły oskarżenia o łamanie praw człowieka, prześladowanie przeciwników politycznych, tłumienie wolności słowa, pełne agresji i nienawiści. Europejscy parlamentarzyści oniemieli. Tego jeszcze historii Unii nie było. Owszem, zdarzała się krytyka prezydencji, ale żeby występowali przeciwko niej przedstawiciele własnego kraju, doprawdy graniczy to z paranoją i żaden zdrowy na umyśle człowiek nie jest w stanie pojąć politycznej taktyki polegającej na zniesławianiu kraju, który jest naszą ojczyzną.

Nadzieja na to, że Polska będzie mówić do Europy jednym głosem, prezentować jednolite stanowisko i umacniać swoją, polityczną pozycję okazała się mrzonką. Wojna polsko-polska została przeniesiona na forum międzynarodowe i łatwo przewidzieć, że nie skończy się na tym jednym, żenującym widowisku. Pawlak i Kargul zacierają ręce w zaświatach – wszak znali tylko taką Polskę.

Gra bez piłki

Email

Jak się zdaje, walka z pseudokibicami, zwanymi potocznie kibolami, wkracza w nową fazę. Skoro nie daje sobie z nimi rady ułomne i nieskuteczne prawo, PZPN, kluby i policja, należy szukać śmiało bardziej radykalnych rozwiązań.. Wykombinowała je policja, która ustami swego komendanta zażądała, by mecze w wyższych klasach rozgrywkowych odbywały się bez udziału kibiców gości. Z reakcji PZPN wynika, że propozycja zostanie przyjęta.

W ten oto sposób otwieramy nowy rozdział w historii sportu w ogóle, a widowisk piłkarskich w szczególności. Mecze będą mogli oglądać wyłącznie miejscowi czyli sympatycy drużyny gospodarzy. Dzięki temu zniknie raz na zawsze agresja na trybunach, ustępując miejsca wzajemnej życzliwości i miłości, a piłka nożna stanie się elementem łagodzenia obyczajów. Dodatkowo kibice zaoszczędzą pieniądze, wydawane obecnie na dalekie podróże. Nasze drogi są i bez nich zatłoczone, a koleje spóźnione, po co więc szwendać się po kraju i utrudniać komunikację.

Moim zdaniem, w nowatorskich na skalę światową działaniach, trzeba zrobić następny, odważny krok i stopniowo eliminować z trybun także miejscowych kibiców. Nikt przecież nie może dać gwarancji, że nie oplują sędziego, nie obrażą prezesa klubu i nie obsikają trybun.. Mogą też wykrzykiwać sprośne hasła, demonstrować niezadowolenie z rządu. A poza tym nie są potrzebni bo nie grają, tylko się gapią i jeszcze przeszkadzają piłkarzom.

Na początek proponuję staranną selekcję kibiców. Dzieci do lat sześciu, emeryci po siedemdziesiątce, kombatanci, członkowie i aktywiści organizacji społecznych w rodzaju Ligi Kobiet, Kół Gospodyń Wiejskich, OSP czy Towarzystwa Trzeźwości Transportowców stanowią gwarancję kulturalnego zachowania na trybunach. W drugim etapie i oni znikną, dzięki czemu uzyskamy stuprocentowe bezpieczeństwo na stadionach.

Jak przy każdym, rewolucyjnym pomyśle, pojawiają się wątpliwości. Zbudowaliśmy wiele pięknych, nowoczesnych stadionów zakładając, że zasiądą na ich trybunach tysiące widzów. Teraz staną się niepotrzebne, bo do gry w piłkę wystarczy kawałek w miarę równej łąki. Stadiony powrócą do sprawdzonej przez dziesięciolecia funkcji bazarów, ewentualnie miejsca różnorakich imprez, np. wystaw psów rasowych, festynów ludowych, dożynek, konkursów piękności i koncertów. Co prawda, miłośnicy futbolu zapowiadają protesty ale należy je zignorować. Wiadomo przecież, że postęp wymaga ofiar, a każdemu nie można dogodzić. Liczy się jedynie interes społeczny.

Spadochroniarze

Email

Jak przed każdymi wyborami parlamentarnymi, rośnie zainteresowanie Podkarpaciem. Traktowane przez całą kadencję jak region drugiej kategorii, kojarzące się w Warszawie z wilkami, żubrami i lasami, odwiedzane wyłącznie w celach turystyczno-rekreacyjnych, teraz staje się ważne i potrzebne. Nie ze względów gospodarczych, planowanych inwestycji czy potencjału intelektualnego lecz z powodu możliwości pozyskania głosów wyborców. Nagle okazuje się, że cała chmara kandydatów na posłów właśnie tutaj ma swoje korzenie bądź deklaruje silne związki z naszym regionem. Niezależnie od opcji politycznych, ubiegający się o mandaty poselskie z wielkim wzruszeniem   mówią o swoim miejscu urodzenia pod Rzeszowem czy w Bieszczadach, o ciotce w Nisku, szwagrze w Sanoku, dalszej rodzinie w Pakoszówce i o umiłowaniu podkarpackiej ziemi. Słuchając tego człowiek się rozrzewnia, a łzy same cisną się do oczu. Gotów jest natychmiast biec do urny wyborczej i głosować na ludzi wyrosłych na kamienistej glebie regionu.

Aliści pojawiają się wątpliwości, o ile jeszcze jesteśmy zdolni do trzeźwego myślenia. Związki kandydatów z Podkarpaciem okazują się być wyłącznie okazjonalne, ludzie ci w rzeczywistości nie mają nic wspólnego z regionem, a jeśli ich wybierzemy szybko o nas zapomną. Startują w naszych okręgach wyborczych licząc na naiwność i głupotę wyborców, usiłują nam wmówić, że uczynią Podkarpacie krainą szczęśliwości, choć do tej pory ich poprzednicy, także „z importu”, regularnie się na nas „wypinali”. Przekonują, że są kandydatami idealnymi, gotowymi do ciężkiej pracy i poświęceń dla dobra wyborców i że w całym regionie nie znajdziemy ludzi równie godnych jak oni. Cóż, z perspektywy warszawskich salonów i sejmowych gabinetów Podkarpacie jawi się jako zapadły kraniec Polski, zamieszkały w większości przez półgłupków, a wiadomo że „ciemny naród” to wymarzone wręcz „mięso wyborcze”.

Tymczasem ludzie u nas nie głupsi niż w Warszawie i każda partia powinna zrozumieć, że bazując na „spadochroniarzach”, zrzuconych na Podkarpacie, obcych nam pod każdym względem, traci wiarygodność mieszkańców. Mieszkańcy zaś zapewne nie dadzą się nabrać na plewy i obdarzą zaufaniem tych, których dobrze znają. Oni, w przeciwieństwie do „zrzutków”, nic nie obiecują i ja im wierzę. Słowa z pewnością dotrzymają.

Strona 32 z 33

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS