Nowe Podkarpacie

Reklama

Tragedia w Pietruszej Woli

Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Ten mord wstrząsnął mieszkańcami wsi. Spokojna, szanowana i lubiana nauczycielka nie miała wrogów, ale została brutalnie zamordowana. Jedynym motywem zabójstwa mogło być to, że była teściową Bandery ...

Pietrusza Wola, do 1945 roku jedna z dziesięciu wsi na Pogórzu, zamieszkałych przez osadników rusińskich. Przybyli tu w połowie XVI wieku, uciekając z niespokojnych, ogarniętych wewnętrznymi wojnami terenów naddnieprzańskich. Pojawili się w momencie, gdy obszary Podkarpacia były już zasiedlone, a jedynymi wolnymi skrawkami ziemi pozostawały wyższe partie Pogórza Strzyżowsko-Dynowskiego. Karczowali lasy, budowali domy, cerkwie, uprawiali ziemię, hodowali owce i bydło. Potrafili gospodarować w trudnych warunkach, na jałowych glebach, w surowym klimacie. Stanowili enklawę ruską na polskim terytorium etnicznym i z tego względu zaczęto ich nazywać Zamieszańcami czyli ludźmi „zamieszanymi” w innej nacji. Omówienie, choćby w zarysie burzliwej historii Zamieszańszczyzny wymagałoby miejsca, znacznie przekraczającego ramy jednej, nawet obszernej publikacji. W ostatnich latach na ten temat powstało kilku prac historycznych. W tym miejscu pragnę przedstawić jeden, mało znany, dramatyczny epizod, który miał miejsce w Pietruszej Woli w lipcu 1944 roku.

Stepan Bandera z żoną i dziećmi w Monachium

 

Jarosława i Stepan

Mieszkała tu Julia, z domu Hankowska, córka inspektora szkolnego w Sanoku. Po ukończeniu seminarium nauczycielskiego zaczęła pracę w Pietruszej Woli, wyszła za mąż za Wasyla Opariwskiego, księdza greckokatolickiego. Z ich związku przyszło na świat dwoje dzieci, córka Jarosława i syn Lewko. Mąż Opariwskiej został kapelanem wojskowym Ukraińskiej Armii Halickiej i zginął w 1919 roku pod Pohajcami. Julia sama wychowywała dzieci. Córka ukończyła gimnazjum, następnie studia na Politechnice Lwowskiej. Syn studiował chemię na Uniwersytecie Wiedeńskim.

Jarosława Opariwska, mając 17 lat, zetknęła się w Krakowie ze Stepanem Banderą, znanym już wówczas nacjonalistycznym działaczem ukraińskim, organizatorem zamachów, m.in. nieudanej próby zabicia Józefa Piłsudskiego. To spotkanie zadecydowało o jej przyszłości. Osobowość i poglądy Bandery wywarły na niej ogromne wrażenie, czego efektem było wstąpienie Jarosławy do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i aktywna w niej działalność. Banderze spodobała się urodziwa dziewczyna z Pietruszej Woli. Znajomość przerodziła się w uczucie, ale do małżeństwa wtedy jeszcze nie doszło, gdyż Bandera, skazany za zorganizowanie zamachu na ministra Pierackiego odbywał karę dożywotniego więzienia. Uwolnili go Niemcy we wrześniu 1939 roku. 2 czerwca 1940 roku, w cerkwi pw. Podwyższenia Krzyża w Krakowie odbył się ślub tych dwojga. Potem wyjechali do Warszawy, ale Jarosława, spodziewając się dziecka, wróciła do rodziny w Sanoku, gdzie urodziła córkę Natalię.

Dalsze losy Bandery są powszechnie znane. Człowiek ten stał się symbolem nacjonalizmu ukraińskiego. Był zwolennikiem ścisłej współpracy Ukraińców z III Rzeszą, a w czerwcu 1941 roku, wbrew planom Hitlera, który nie zamierzał tworzyć ukraińskiego państwa, samowolnie proklamował we Lwowie powstanie „wolnej” Ukrainy i powołał jej „rząd”. Niemcy natychmiast zareagowali, aresztowali wszystkich „ministrów”, a Banderę internowano i osadzono w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen. Był więźniem specjalnym, korzystał ze swobody kontaktowania się ze współpracownikami, a także z żoną. Hitler trzymał go „w odwodzie” licząc, że może się jeszcze przydać.

 

Mord

Tymczasem Julia Opariwska, teściowa Bandery, nadal uczyła w Pietruszej Woli. Był rok 1944, zbliżał się front. 30 lipca Opariwska postanowiła wyjechać do Sanoka, gdzie zamierzała pozostać do wkroczenia oddziałów radzieckich. Poszła z walizką na stację w Przybówce i tam dowiedziała się, że pociągi już nie kursują. Wróciła więc do Pietruszej Woli, a konkretnie do przysiółka Zawada, gdzie znajdowała się jedna z dwóch szkół we wsi. Tu pracowała i zajmowała mieszkanie.

Wieczorem do budynku szkolnego wtargnęli bandyci. Najpierw ciężko pobili kobietę, potem ją torturowali i w końcu zamordowali. Następnego dnia zwłoki znalazła żona innego nauczyciela z Pietruszej Woli – Stanisława Graffa. Powiadomiono rodzinę męża ofiary, która zabrała jej ciało do Bonarówki. Ten mord wstrząsnął mieszkańcami wsi. Spokojna, szanowana i lubiana nauczycielka nie miała wrogów i jedynym motywem zabójstwa mogło być to, że była teściową Bandery. Sprawców nigdy nie wykryto, a w powojennych publikacjach ukraińskich podaje się, że dokonała tego bliżej niezidentyfikowana „polska bojówka”. Podobno mieszkańcy Pietruszej Woli domyślali się, kto stoi za zabójstwem, ale strach przed zemstą sprawił, że woleli milczeć. Krążyły także pogłoski, że Opariwską zamordowali uciekinierzy z Wołynia, żądni zemsty za dokonaną tam przez Ukraińców masakrę Polaków. W polskich źródłach podaje się, że zabójstwa dokonała grupa bojowa spod znaku Gwardii Ludowej, co jednak jest więcej niż wątpliwe, jako że na tym terenie nie działał żaden oddział GL. Poza tym, zorganizowane podziemie polskie likwidowało konfidentów, zdrajców, funkcjonariuszy niemieckich i ukraińskich, natomiast nie mordowało bezbronnych, Bogu ducha winnych kobiet.

 

Zagadka

Julię Opariwską pochowano na cmentarzu cerkiewnym w Bonarówce. Na mogile nie postawiono nagrobka ani nie umieszczono tabliczki z nazwiskiem. Być może, bliscy obawiali się sprofanowania zwłok. Na starym, opuszczonym cmentarzu trudno dziś odnaleźć grób Opariwskiej, ale nie jest on bezimienny. Na ziemnym kopczyku znajduje się krzyż, wykonany z dwóch żelaznych rur. Na jego ramionach wyryto, drobnymi literkami, ledwie zauważalny napis – „Julia Opariwska”.

Córka Julii Jarosława wyjechała do Niemiec, a kiedy uwolniono Banderę, zamieszkali razem w Monachium. Tam urodziła się jeszcze dwójka ich dzieci. W 1959 roku Stepan Bandera został zlikwidowany przez agenta KGB. W 1961 roku jego żona z dwójką młodszych dzieci wyemigrowała do Kanady, gdzie zmarła w 1977 roku. Starsza córka Natalia pozostała w Monachium aż do śmierci w 1985 roku. Syn Bandery został działaczem nacjonalistycznym w środowisku emigrantów ukraińskich w Kanadzie.

W 1945 roku Rusinów z Pietruszej Woli i innych wsi zamieszańskich zakwalifikowano do Ukraińców i wysiedlono na Ukrainę. Jeśli nawet był ktoś, kto wiedział o zabójstwie więcej, to w tym momencie wszelkie ślady się urwały i pozostały tylko domysły. Na wyjaśnienie rzeczywistych motywów i okoliczności mordu Opariwskiej nie ma już raczej szans.

Artur Bata, fot. /arch./


Nowe Podkarpacie nr 20 z 14 maja 2014

Ponadto w aktualnym wydaniu znajdziesz przegląd wydarzeń z regionu,

informacje sportowe, program TV,

Zapraszamy!

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS