Nowe Podkarpacie

Reklama

Pod przełęczą

Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Fatalny stan torów uniemożliwia wykorzystanie tej trasy, a osobowa komunikacja Zagórz-Łupków odbywa się zaledwie trzy razy w tygodniu.

Korzystają z niej ci, którym się nie śpieszy oraz amatorzy pięknych widoków. Co jakiś czas pojawia się koncepcja przywrócenia do życia historycznej kolei, ale realizacja zamierzeń będzie możliwa dopiero wtedy, gdy Ukraina wejdzie do Unii …

 


Stacja kolejowa w Łupkowie (fot. arch.)

30  maja 1874 roku otwarto uroczyście, liczący 416 metrów tunel kolejowy pod Przełęczą Łupkowską. Wprawdzie „Pierwsza Węgiersko-Galicyjska Kolej” ze Lwowa do Budapesztu funkcjonowała już od kilku lat, ale budowa tunelu przeciągnęła się z powodu epidemii cholery, która w 1872 roku nawiedziła ten region. Pociągi dojeżdżały do Łupkowa, stąd zaś na drugą stronę przełęczy działała „komunikacja zastępcza” w postaci konnych wozów. Uruchomienie przejazdu przez tunel powitano więc z radością. Od tej pory pociągi mknęły w obie strony, a oddanie do użytku w 1889 roku, drugiej nitki torów, poprawiło komfort podróży i skróciło jej czas. Trasa kolejowa, łącząca dwie prowincje monarchii, należało do najważniejszych szlaków w Austro-Węgrzech.

Docenił ją nawet Jarosław Haszek, wysyłając swego bohatera, dzielnego wojaka Szwejka, wraz z porucznikiem Lukaszem, pociągiem pod przełęczą, do Sanoka. Każdy „Szwejkolog”, z Leszkiem Mazanem na czele, zna tę trasę doskonale, podobnie jak Sanok, w którym Szejk przeżył wiele pięknych chwil. W 1944 roku, wycofujący się Niemcy wysadzili tunel w powietrze, aby uniemożliwić transport radzieckich wojsk i sprzętu na stronę słowacką. Nie powstrzymało to jednak czerwonoarmistów, którzy zbudowali tory nad przełęczą. Stromizna była piekielna i żeby wciągnąć na górę parę załadowanych platform, trzeba było użyć dwóch lub trzech lokomotyw. Zadaniem równie ciężkim i niebezpiecznym było zjechanie w dół. Parowozy, napierane przez obciążone wagony, siłą hamulców z trudem powstrzymywały skład. To karkołomne przejście żołnierze nazwali „Pobiedą”, co miało symboliczny wydźwięk.

 

Nie odbudowano trasy

Pewnego dnia stało się to, co było nieuchronne. Hamulce nie wytrzymały, wagony i parowozy runęły w przepaść, grzebiąc ludzi, działa i amunicję. Ryzykownej trasy już nie odbudowano. Z upływem lat cały ten teren zarastał krzakami i drzewami, ale jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku, można było zobaczyć, leżące w rozpadlinach fragmenty zardzewiałego, poskręcanego od uderzenia i wybuchu amunicji żelastwa.

Po wojnie, w 1946 roku tunel został odbudowany, wysiłkiem „bratnich narodów” Polski i Czechosłowacji, o czym informuje pamiątkowa tablica, umieszczona przy jego wlocie. Okazało się, że inwestycja ta była przedsięwzięciem bardziej propagandowym niż potrzebnym praktycznie, ponieważ pociągi przez Łupków na Słowację jeździły tylko do 1952 roku. Potem ruch zamarł. W środku tunelu postawiono, zbitą z desek zaporę, która miała uniemożliwiać nielegalne przechodzenie granicy między zaprzyjaźnionymi państwami. Zaporę wykonano byle jak, toteż można ją było bez trudu sforsować. Robili to głównie smakosze czeskiego piwa, którzy udawali się do najbliższej wsi po stronie słowackiej i ugasiwszy pragnienie, spokojnie wracali do Polski. Pogranicznicy patrzyli na ten proceder przez palce, jako że krzywdy nikomu nie wyrządzał.

 

Kolej zaczęła zamierać

W latach 70. doszło do przełomu. Po stronie słowackiej, także za pieniądze z Polski, wyremontowano zarośnięte, zdewastowane tory między przełęczą i Humennem. Na południe, a konkretnie do Rumunii ruszyły, w 1974 roku, najkrótszą z możliwych trasą, pociągi towarowe z węglem i koksem. Odprawiano je w Łupkowie. Stacja nie była przygotowana do obsługi ruchu osobowego, istniał jednak projekt zbudowania kolejowego przejścia granicznego. W sytuacji pogłębiających się problemów finansowych państwa, do realizacji tego zadania nie doszło, a w 1988 roku zlikwidowano, podobno nieopłacalne kursy towarowe i linia z Zagórza do Łupkowa straciła znaczenie. Ruch pasażerski kurczył się, wypierany przez samochody i utrzymywanie tego połączenia stało się nierentowne.

Przez pewien czas tliła się nadzieja powrotu do dawnej chwały, dzięki budowie zakładów drzewnych w Rzepedzi i połączeniu linii normalnej kolei z wąskotorówką, przewożącą drewno z okolic Cisnej. Niestety, po zbudowaniu tzw. drogi karpackiej, transport kolejką zaczął zamierać, ustępując miejsca znacznie szybszym i wygodniejszym przewozom ciężkimi samochodami. A poza tym drewna było coraz  mniej, a utworzenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego ograniczyło obszar wyrębów.

 

Przywrócić do życia

Kłopoty dotknęły zakład w Rzepedzi, potem wąskotorówkę, a w konsekwencji kolej Zagórz-Łupków. Dogorywać zaczęła jedna z najpiękniej położonych tras kolejowych w Polsce, biegnąca wzdłuż malowniczej Osławy i przecinająca zalesione grzbiety górskie. Losem tunelu nikt się nie interesował, aktywność w tej sprawie strony polskiej spotykała się z obojętnością i niechęcią Słowaków. W 1996 roku, na fali „odnowy” PKP, uruchomione zostały przejazdy towarowe i osobowe, a w 1997 roku, w okresie wakacyjnym, kursował nawet pociąg pospieszny z Rzeszowa do Koszyc. Rok później wszelki ruch ustał. W 2010 roku błysnęło światełko nadziei. Powódź zerwała most pod Nowym Sączem i awaryjnie uruchomiono przejazdy przez tunel, do Humennego. Jednak w 2011 roku most został odbudowany i komunikację na tej trasie zawieszono.

Potem było już tylko gorzej. Fatalny stan torów uniemożliwia wykorzystanie tej trasy, a osobowa komunikacja Zagórz-Łupków odbywa się zaledwie trzy razy w tygodniu. Korzystają z niej ci, którym się nie śpieszy oraz amatorzy pięknych widoków. Co jakiś czas pojawia się koncepcja przywrócenia do życia historycznej kolei, ale realizacja zamierzeń będzie możliwa dopiero wtedy, gdy Ukraina wejdzie do Unii. Wówczas pociągi znów ruszą ze Lwowa do Budapesztu, bez potrzeby odpraw celnych. Niestety, to dość odległa przyszłość. Tunel z pewnością jej doczeka, podobnie jak stacja kolejowa w Łupkowie, zbudowana za czasów cesarza Franciszka Józefa I. Ja z możliwości podróży przez tunel już nie skorzystam, bo ludzie tak długo nie żyją.

Artur Bata

 

Nowe Podkarpacie nr 40 z 1 października 2014

Znasz ciekawe miejsca w regionie lub historie z nimi związane? Być może znasz ciekawych ludzi, których historie warto opowiedzieć?

czekamy na informacje    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS