Nowe Podkarpacie

Reklama

Na tropie „germańskich” korzeni

Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Dzisiaj to tylko mało znany epizod z historii regionu…

Niemcy prowadzili na Podkarpaciu badania ludności. Miały one udowodnić tezę, że na terenach wschodniej Europy żyły plemiona germańskie. Badania prowadzono w wielu miejscowościach. Stanowić miały wstęp do realizacji szerszego programu segregacji rasowej. Dzisiaj to tylko mało znany epizod z historii regionu.

Zdjęcia z badań przeprowadzonych przez Niemców (fot. arch. UJ Kraków)

 

Po zajęciu przez Hitlera Czech i Polski, a następnie Ukrainy, intensywne działania podjęła niemiecka machina propagandowa, wspierana przez uległych wobec faszystowskiej ideologii naukowców. Badania w okupowanych krajach koordynował tzw. Instytut Wschodni – Ostforschung, świetnie zorganizowany i wyposażony.

W jego składzie znaleźli się m.in. archeologowie i etnografowie. Ich zadaniem było „naukowe” udokumentowanie nazistowskiej tezy głoszącej, że na terenach wschodniej Europy pierwotnie żyły plemiona germańskie, które wskutek barbarzyńskich najazdów, zostały podbite i uległy slawizacji.

Udowodnienie tej tezy miało sankcjonować niemieckie podboje i stworzyć wrażenie, że są one elementem powrotu „prastarych ziem germańskich” do macierzy. Ze szczególnym rozmachem prowadzone były prace wykopaliskowe na Ukrainie, których wyniki publikowano w „naukowym” czasopiśmie „Zeitschrift Fur Ostforschung” i specjalistycznym piśmie „Germania”. Mimo dużych wysiłków i tendencyjnej interpretacji znalezisk, efekty badań okazały się mizerne i nie potwierdziły programowego założenia. Nie przeszkadzało to jednak w głoszeniu, że przyniosły sukces.

 

Trzy grupy

W 1940 roku utworzono w Krakowie „Institut fur Deutsche Ostforschung”, działający niemal do końca wojny. Jego zadaniem było gromadzenie materiałów o domniemanym niemieckim charakterze ziem polskich. Dyrektorem instytutu był Wilhelm Coblitz. Prowadzono badania antropologiczne, archeologiczne i etnograficzne pod kątem obecności w populacji ludności autochtonicznej, pierwiastka germańskiego. Miały one miejsce m.in. w Besku, Wróbliku Szlacheckim i Królewskim, czyli na styku osadnictwa ruskiego i polsko-niemieckiego z XIV i XV wieku.

W Besku, niezależnie od badań antropologicznych, zostały przeprowadzone obserwacje przy okazji tzw. święta rolniczego, w którym uczestniczyli, przybyli z Sanoka „przedstawiciele inteligencji ukraińskiej”. W sporządzonym wówczas dokumencie zapisano, że można było zaobserwować wyraźnie trzy, różniące się rasowo grupy. Pierwsza to typy …najczęściej prostackie, staro europejskie i prymitywne wschodnie, o małej elastyczności umysłowej i pasywni nosiciele średniowieczno-prostej kultury rolniczej.

Drugą grupę stanowią ludzie występujący jako goście honorowi i właściwi inicjatorzy uroczystości, wykraczającej poza ramy święta rolniczego, zorganizowanego dla inteligencji ukraińskiej z Sanoka, być może pochodzący z Wielkiej Ukrainy, z silną domieszką turecko-tatarską, również cechy kaukaskie. Wobec rolników łemkowskich okazujący arogancką wyższość – półinteligencja o cechach wschodnich.

Trzecia grupa, najmniej liczna to prawdziwa „arystokracja” wśród mieszkańców. Pojedyncze indywidua, w przeważającej mierze rasy nordyckiej, typu niemieckiego, ostro odcinające się od pozostałej masy pod względem typu i zachowania. Do tej grupy należała para tancerzy-solistów, na których opierała się cała uroczystość oraz pojedynczy widzowie, trzymający się zawsze na uboczu głównej masy. Wolny i naturalnie zdystansowany charakter tych ludzi, oddziaływał na obserwatora, przy niepotrzebnej pompatyczności kierownictwa uroczystości i stadnym zachowaniu masy, podwójnie przyjemnie.

Cały ten, naiwny wywód zilustrowano zdjęciami, głównie osobników grupy trzeciej, a więc „rasy germańskiej”. Reszta Rusinów, łącznie z „inteligencją ukraińską” czyli „masa”, posłużyła jako tło do zaprezentowania owej „śmietanki”. Ustalenie przynależności do: „rasy nordyckiej” za pomocą obserwacji nie ma nic wspólnego z badaniami naukowymi, zaś rezultat był założony z góry. Badania antropologiczne ludności Wróblików, poparte licznymi fotografiami, nie odbiegają wymową i wnioskami od spostrzeżeń zawartych w cytowanym opisie. Ta pseudonaukowa, wręcz dyletancka próba wyodrębnienia „elementu germańskiego”, nie dostarczyła oczekiwanych dowodów na obecność „potomków plemion germańskich” na Podkarpaciu, nie licząc potomków kolonistów niemieckich z XIV i XV wieku. Nic dziwnego, że nie zyskała aprobaty, nawet w samym instytucie, toteż z publikowania rezultatów prac zrezygnowano, a dokumentację odłożono na półki.

 

Wróciły do Polski

W 1945 roku, przed wkroczeniem do Krakowa Armii Czerwonej, materiały z badań zapakowano w skrzynie i wywieziono do Bawarii. Tam przejęli je Amerykanie i nie interesując się zawartością, przetransportowali do USA. Po wielu latach, w wyniku starań strony polskiej, a zwłaszcza władz UJ, zbiory zostały odzyskane i trafiły do Biblioteki Jagiellońskiej, gdzie zostały zinwentaryzowane i opracowane. Być może, w niedługim czasie doczekają się digitalizacji, przez co staną się powszechnie dostępne w zasobach cyfrowych biblioteki.

Niemieckie „badania” na Podkarpaciu, obejmujące także inne wsie łemkowskie, m.in. Komańczę, stanowić miały wstęp do realizacji szerszego programu segregacji rasowej. Dzisiaj to tylko mało znany epizod z historii regionu.

Artur Bata

Nowe Podkarpacie nr 42 z 15 października 2014

Znasz ciekawe miejsca w regionie lub historie z nimi związane? Być może znasz ciekawych ludzi, których historie warto opowiedzieć?

czekamy na informacje    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

noimage
SKUPUJEMY MOTOCYKLE
( / Motoryzacja)
noimage
KUPIĘ AUTA za gotówkę
( / Motoryzacja)

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS