Nowe Podkarpacie

Reklama

Pod Jabłonkami

Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Są wydarzenia historyczne, które mimo upływu czasu wciąż budzą emocje i rozbieżne oceny.

Przy ich wyjaśnianiu prawie zawsze mamy do czynienia z dwiema „szkołami”. Pierwsza opiera się na „twardych” dokumentach, zaś druga tłumaczy wszystko z pomocą „teorii spiskowej”. W tej sytuacji wiele, pozornie oczywistych wydarzeń, jawi się jako efekt knowania złych mocy.

Karol Świerczewski (fot. arch.)

Wśród tzw. zagadek historycznych figuruje śmierć generała Karola Świerczewskiego pod Jabłonkami. Doczekała się ona obszernej literatury o wątkach sensacyjnych, opartych o domysły, przypuszczenia, relacje rzekomych świadków, negujących wersję oficjalną. Sam zetknąłem się swego czasu z człowiekiem, który przysięgał, że generał umierał na jego rękach, choć w rzeczywistości w Jabłonkach nigdy nie był i generała na oczy nie widział. Poważni, zdawać by się mogło, historycy także dają upust fantazji i snują niczym niepoparte domysły.

Zajmując się przez lata osobą człowieka, który „kulom się nie kłaniał”, dotarłem do relacji, dokumentów, zdjęć, pozwalających na przedstawienie, bez otoczki sensacji, ostatnich chwil życia generała i skutków jego śmierci. Ograniczone miejsce nie pozwala na szerszy wywód, przeto przypomnę jedynie podstawowe fakty.

 

Świerczewski w Bieszczadach

Pod koniec marca 1947 roku Świerczewski przeprowadzał inspekcję oddziałów, uczestniczących w walkach z UPA. Mimo ogromnej dysproporcji sił, skierowania do akcji jednostek frontowych, wojna z UPA przeciągała się, a sukcesów wielkich nie było. Z jednej strony ukraińscy partyzanci, dobrze wyszkoleni, znający teren, z drugiej regularne wojsko, sprawdzone w bojach z Niemcami, ale mało efektywne w wojnie, w której czołgi i działa są praktycznie nieprzydatne, a trudny górski, zalesiony teren ułatwia obronę.

Kulminacyjnym punktem inspekcji był garnizon w Baligrodzie, dokąd Świerczewski przyjechał z towarzyszącą mu obstawą 28 marca, około godziny ósmej rano. Po zakończonych procedurach wojskowych, generał i towarzyszący mu oficerowie zjedli śniadanie, „zakropione” alkoholem. Około 10 Świerczewski zamierzał wsiąść do samochodu, zwróconego już w stronę Leska, ale wówczas, w rozmowie z oficerami miejscowego garnizonu dowiedział się, że Baligród nie jest ostatnią w tym rejonie placówką wojskową, gdyż w Cisnej stacjonuje 38. grupa manewrowa WOP. Podjął decyzję, żeby się tam udać. Samochody zawróciły, przy czym jeden z nich „nawalił” i potrzebny był czas na jego naprawę. Generał nie chciał czekać, więc polecił, by po usunięciu awarii samochód dołączył do konwoju.

Teren między Baligrodem i Cisną był miejscem częstych ataków UPA, także parę dni po feralnej inspekcji, banderowcy urządzili tam zasadzkę. Obstawa generała była na tyle liczna, że mogła sobie łatwo poradzić, nawet z całą sotnią UPA. Tyle tylko, że nie składała się z zaprawionych w walce żołnierzy, lecz elewów szkoły podoficerskiej, którzy dotąd „nie wąchali” prochu. W Cisnej czekali na przybycie Świerczewskiego żołnierze WOP i kwaterujący w tym samym budynku milicjanci. O mającej nadejść inspekcji dowiedzieli się drogą radiową.

 

Śmierć generała

Konwój dotarł do Jabłonek i w momencie kiedy przejeżdżał przez mostek na potoku, dostał się pod ostrzał, prowadzony ze wzgórz po prawej stronie drogi. Na rozkaz generała, samochody zatrzymały się, żołnierze wyskoczyli i zajęli stanowiska obronne. Wymiana ognia nie trwała dłużej niż 45 minut i spowodowała dwie ofiary śmiertelne (ppor. Krysiński i bombardier Strzelczyk). Generał, dopóki leżał w ukryciu, był bezpieczny, ale po pewnym czasie wstał i zaczął wydawać rozkazy, chodząc tam i z powrotem wzdłuż potoku. Stał się widocznym i łatwym celem. Być może o niepotrzebnej brawurze przesądziła, wypita w Baligrodzie wódka, a może chciał żołnierzom zademonstrować swoją odwagę. Jedna kula trafiła go w brzuch, dwie następne w plecy. Rannego przeniesiono na rozpostarty przy samochodzie płaszcz wojskowy i po kilkunastu minutach zmarł.

Upowcy nie zamierzali prowadzić walki dłużej, zwłaszcza, że pojawił się trzeci samochód z obstawą, toteż wycofali się. Tymczasem milicjanci i żołnierze z Cisnej, daremnie czekali na inspekcję. Jak mi relacjonował jeden z nich, postanowili wyruszyć generałowi naprzeciw. Kiedy znajdowali się na Jabłonkowskiej Górze, usłyszeli strzelaninę, zanim jednak dotarli na miejsce, było po walce. Niemal do wieczora szukali rozproszonych po lesie elewów, którzy, jak się okazało, po pierwszych strzałach przeszli przez potok i nie podjęli walki.

Napastnicy nie mieli pojęcia, że zabili Świerczewskiego, dowiedzieli się o tym dwa dni później. Wśród ujętych podczas akcji „Wisła” upowców, byli także uczestnicy starcia pod Jabłonkami. Przesłuchiwano ich szczegółowo. Jeden z nich zeznał, że nie planowano tego dnia, w tym miejscu zasadzki, a rozkaz ataku dostali dopiero, kiedy pojawiły się samochody. Drugi powiedział, że w trakcie walki jego kolega krzyknął: – Trafiłem tego grubego! Z odległości, z której strzelał, nie mógł rozpoznać dystynkcji.

 

Różne teorie

Tę wersję wydarzeń potwierdziła komisja wojskowa, badająca okoliczności śmierci Świerczewskiego oraz raport przygotowany przez Urząd Bezpieczeństwa. W sprawozdaniu komisji zwrócono uwagę na niewłaściwy dobór ochrony inspekcji, brak wyznaczonego wcześniej dowódcy w przypadku ataku na konwój, ogólny bałagan i brak czujności. W raporcie UB stwierdzono m.in., że Świerczewski miał słabe rozeznanie w stanie bezpieczeństwa w Bieszczadach, a zmiana decyzji spowodowała dezorientację obstawy. Wątpliwości pojawiły się dopiero po wielu latach, kiedy Świerczewskiego przestano uznawać za bohatera i okrzyknięto go zdrajcą. Rozpoczęły się wówczas poszukiwania „prawdy” o zabójstwie, a „teoria spiskowa” wzięła górę nad udokumentowanymi faktami.

Różni „badacze”, przeważnie publicyści próbowali udowodnić, że wywiad UPA dowiedział się o inspekcji, a konsekwencją była zasadzka. Owszem, taka wiadomość mogła dotrzeć do UPA, ale inspekcja miała się skończyć w Baligrodzie, więc tu właśnie lub na trasie Lesko -Baligród powinna być urządzona zasadzka. Forsowano też teorię, że jakiś zdrajca powiadomił sotennego „Chrina” o zmianie planów. Wówczas jednak na zorganizowanie ataku pozostawało nie więcej niż 15-20 minut. Telefonów komórkowych wówczas nie było, więc dostarczenie informacji w tak krótkim czasie jest wykluczone. Inna, „odkrywcza” teoria mówi o spisku na życie generała, zorganizowanym przez NKWD. Rzekomo Stalin chciał się pozbyć niewygodnego świadka czystek z 1938 roku. Gdyby rzeczywiście chciał, mógł to zrobić w czasie, gdy Świerczewski przebywał w ZSRR. Tymczasem Stalin widział generała na stanowisku ministra obrony. Miał zastąpić „sanacyjnego” marszałka Michała Rolę Żymierskiego, więc raczej by go nie zabijał. Dziwnych teorii w sprawie śmieci Świerczewskiego jest więcej, łącznie z twierdzeniem, że do Świerczewskiego strzelali polscy żołnierze lub funkcjonariusze UB. Wobec braku jakichkolwiek podstaw, większość z nich „umarła śmiercią naturalną”. Żyje natomiast nadal fantazjowanie na temat wydarzeń pod Jabłonkami.

Według utartej opinii, śmierć Świerczewskiego była na rękę władzom, gdyż przyśpieszyła akcję „Wisła”. W rzeczywistości jednak akcja została zaplanowana już w 1946 roku i wyznaczona na połowę 1947, więc bezpośredniego związku ze śmiercią generała nie miała. Na koniec informacja dla zwolenników „teorii spiskowej”. W Muzeum Wojskowym w Pradze znajduje się zdjęcie martwego generała, leżącego na płaszczu, obok samochodu. Kto je wykonał i jak tam trafiło, to rzeczywiście zagadka. Jedyna, jaką w tych wydarzeniach znalazłem.

Zbudowany w Jabłonkach pomnik generała Świerczewskiego nie został zburzony, o co wielu zabiegało. Dokumentuje wszak głośny w najnowszej historii epizod i nie dotyczy oceny samego generała. Stojący obok budynek, w którym urządzono w latach 80. Muzeum Świerczewskiego, służy nowemu właścicielowi. Ogrodzony wysokim płotem, zdaje się podtrzymywać wrażenie tajemniczości tego miejsca.

Artur Bata


Nowe Podkarpacie nr 43 z 22 października 2014

Znasz ciekawe miejsca w regionie lub historie z nimi związane? Być może znasz ciekawych ludzi, których historie warto opowiedzieć?

czekamy na informacje    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


Martwi cię coś, lub denerwuje? Napisz do Nas!

Pseudonim
Email:
Temat
Wiadomość

Ogłoszenia ostatnio dodane

skup zboża
skup zboża
( / Kupię)

All rights reserved: Nowe Podkarpacie Designed by: KAJUS